Dungey mistrzem AMA SX 2017!

1500

… a Zach Osborne mistrzem Wschodu w 250cm!!! Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim, niczym Black Jack, okazał się Jason Anderson, który odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w klasie 450cm. Las Vegas okazało się dla niego bardzo szczęśliwe.

Nie był to jednak przypadek, przecież to najszybszy zawodnik wcześniejszych kwalifikacji i po prostu miał tego dnia świetną dyspozycję. Holeshota zgarnął Baggett, ale chwilę potem niesamowitego kopa dostał Dungey i odjechał wszystkim w imponujący sposób. Nie na długo, gdyż dopadł go rozpędzony i pobudzony wyjątkowo tego dnia Tomac, czwarty po starcie. Sytuacja była dynamiczna jak nigdy wcześniej. Walka koło w koło, bezpardonowa bitwa z Dungeyem, jakby obaj walczyli o życie! Takiego ładunku emocji pomiędzy tymi dwoma świetnymi riderami jeszcze w tym roku nie mieliśmy. To był wielki, bezlitosny pojedynek mistrzów, który kilkukrotnie kończył się zablokowaniem, zastopowaniem i nawet wyjazdem poza tor! Dungey dwukrotnie został wybity z jazdy przez rozzłoszczonego Tomaca, który jakby chciał pozbyć się rywala z toru, żeby albo nie ukończył finału albo przyjechał na takiej pozycji, która dałaby tytuł stajni Kawasaki. Takiego zestawu „zagrań” pomiędzy dwoma liderami już dawno nie widzieliśmy. Czego nie zyskali szybką jazdą, odrabiali niesamowitymi skokami. Raz jeden, a raz drugi obejmowali przodownictwo, jednak Anderson zachował się jak chytry lis między dwoma niedźwiedziami grizzly i wykorzystał znakomicie ten pojedynek wielkich dla własnych celów. Stało się to na ostatnim kółku, gdy ponownie Dungey zczepił się z Tomacem. Wtedy to Anderson wyprzedził bohaterów walki o tytuł i… udało się! Ostra batalia trwała także o 3 i 4 miejsce, gdzie nieoczekiwanie świetnie jechał Reed, ale został wyrzucony z toru przez nadciągającego jak burza Andersona. I jeszcze jednak niespodzianka: Josh Grant! Ten podobnie jak Anderson śmignął do przodu i wdarł się przebojem na podium! Dwie zielone Kawy na pudle! Ale to Huska Andersona była tego wieczoru najlepsza. Brawa, brawa dla wszystkich za ten niesamowity spektakl! Drugi na mecie Eli Tomac miał jednak znacznie mniej powodów do zadowolenia. Przegrał przecież mistrzostwo o ledwie kilka punktów na skutek dramatycznego w skutkach upadku tydzień temu. Dungey przyjechał bowiem czwarty i tyle wystarczyło. Jednak to, co Eli zafundował w wielkim finale widzom przejdzie chyba do historii!

KLASA 250. W finale dwóch konferencji najlepszym okazał się Adam Cianciarulo przed Justinem Hillem, a więc wieczór był znakomity dla Kawasaki (w sumie aż 4 miejsca na podium). Trzeci Plessinger, czwarty, świetny jak na debiutanta, Ferrandis. Nie zabrakło i tutaj kontrowersji, zwłaszcza gdy ostro spięli się Osborne z Savatgy’m. Walka trwała na całego, ale to jeździec Husqvarny po raz pierwszy tego wieczoru okazał się najlepszy. W klasyfikacji Dywizji Wschodniej jednak zaskoczenie, bo tak dobry wcześniej Jordon Smith spadł na 4 miejsce! Najlepsi w sezonie to: Osborne, Cianciarulo, Savatgy. W Dywizji Zachodniej: Hill, McElrash, Plessinger. Ufff! Wielki spektakl supercrossowy dobiegł końca. Był niezapomniany, wspaniały i pełen wielkich zwrotów. Te najciekawsze podsumujemy w kolejnym wydaniu naszego magazynu. A już 20 maja na torze w Hangtown w Kalifornii rusza kolejny sezon Lucas Oil Pro Motocross! Tam też będzie ogień, dym, huk i wielki szoł!

fot. KTM