Gość na górze dał mi pstryczka. Łukasz Kurowski specjalnie dla X-cross

5508

Minęło kilka dni od Twojego wypadku. Czy teraz, na chłodno możesz powiedzieć, co się stało i z jakimi konsekwencjami?

Pod koniec prowadzonego przeze mnie szkolenia postanowiłem przetestować kilka motocykli. Od lat mam sentyment do popularnych „setek”. Uwielbiam ich dźwięk i jeden poziom gazu (pełny). Sprzęt na którym doznałem wypadku był dość świeży (KTM SX125 2016), tor i warunki idealne (super przygotowany, z leciusieńkimi dziurkami i mega śladami). Pierwsze koło zrobiłem spokojnie… Potem na podwójnym wskoku skoczyłem delikatnie za daleko i zamknęło przedni zawias (mocno dobił). Występuje wtedy (przez ułamek sekundy) moment szybszego odbicia amortyzatora, na drodze hamowania koło zostaje odciążone, a punkt hamowania (w kontroli) bliżej zakrętu. Po tym skoku była dość krótka prosta, dlatego ten element jest bardzo techniczny i wymaga już ogarniania tematu. Po dobiciu i gwałtownym odbiciu motocykl pociągnął i szarpnęło gazem. Skręcenie nie było możliwe i ratowałem się starając choć na chwilę zhamować. Zabrało mi w bandzie przednie koło i praktycznie straciłem kontrolę nad kierownicą. Pamiętam 95% tego zdarzenia, zwłaszcza jak rolowałem z motocyklem. Na pewno po wyskoczeniu z bandy uderzyłem w drzewo. Gdyby stało się to pół metra z lewej strony, prawdopodobnie nie rozmawialibyśmy teraz. W tym całym zajściu zwichnąłem prawy bark, przy uderzeniu o glebę nabawiłem się odmy płucnej (płyn), rozwaliłem nadgarstek oraz mam ponaciągane plecy i nogę. Masa stłuczeń. Najprawdopodobniej bark kwalifikuje się do operacji, ale poczekam jeszcze na wyniki badań.

Jaki wpływ na skutki wypadku miało Twoje przygotowanie fizyczne (kondycja)?

Pomimo, iż nie startuję w pełnych rozgrywkach, to trenuję dla siebie, gdyż jest mi to niezbędne do wykonywanej pracy. Może nie mam żelaznej kondycji, ale nie zdycham po pięciu kółkach (śmiech)

Tego rodzaju wydarzenia wywołują w człowieku refleksję. Czy podchodzisz do tego na zasadzie: ot, zdarzyło się, czy też wyciągniesz jakieś konkretne wnioski?

Gość na górze dał mi pstryczka, ale Anioł Stróż musi mnie jednak lubić (hehe). Myślę, że ten sezon dla mnie jest przełomowy, zaplanowałem operację przegrody nosa, bo mam problem od kilku lat. Chciałem zrobić w tym sezonie trochę innych rzeczy i projektów. To nie jest tak, że zawieszam broń na kołek. Po prostu czasem trzeba się zatrzymać i pomyśleć, aby pójść do przodu. Moje postanowienie jest takie… Nie zamierzam już nigdy siadać na czyjś motocykl, żeby cokolwiek sprawdzić. Inne mam tempo, inaczej mam przygotowane swoje motocykle. Są jak garnitur uszyty na miarę (zawieszenie, opony, kierownice, klamki, manetki). Tu ewidentnie było za miękkie zawieszenie. Ta nauczka kosztowała mnie aż tyle. Dobrze, że żyję. Dziękuję chłopakom, którzy zajęli się mną i bardzo pomogli zaraz po urazie. Dziękuję Waldkowi i Krzyśkowi za pomoc oraz wszystkim tym którzy dzwonili, pisali smsy oraz martwili się stanem mojego zdrowia. Na pewno nie mam śladu na psychice i dalej będę jeździł, jeśli mi zdrowie pozwoli. Teraz po prostu jest chwilowa przerwa, aby doprowadzić się do pełnej sprawności. W 018 wracam na grubo. ONEeleven!

Dziękuję i zdrowiej!

fot. ARC