Jak wskoczyłem na pudło w Krakowie – Emil Juszczak

2312

Emil Juszczak (BKMF Flow), aktualny Mistrz Polski SuperEnduro znakomicie zaprezentował się podczas Mistrzostw Swiata SE w Krakowie. Po pierwszej rundzie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Jak przygotowywałeś się do MS SE w Krakowie?

Treningi nie różniły się znacząco od tych w sezonie, zresztą cały ten sezon był tak naprawdę jednym wielkim przygotowaniem do Mistrzostw Świata. Jeżeli chodzi o sprzęt to pozostał bez zmian, jechałem na SHERCO SE 300. Lubię wiedzieć w jakim stanie jest motocykl, dlatego zawsze sam przygotowuje go do zawodów. Podczas treningów kwalifikacyjnych miałem usterkę hamulca tylnego, co skutkowało gorszym czasem na kwalifikacjach. Ostatecznie zakwalifikowałem się na 6. miejscu, a usterkę hamulca udało się szybko naprawić, po za tym motocykl sprawował się bez zarzutów.

Jak oceniasz same zawody, tor, przeszkody…

Niepozorny tor w Tauron Arenie, dostarczył widzom wielu emocji. Był bardzo techniczny, a sekcja z matrix’em „KRAKOW” dała wycisk niejednemu zawodnikowi. Zmiany leadera, widowiskowe gleby…. było na co popatrzeć.

Który wyścig pozostał Ci szczególnie w pamięci?

Mam wrażenie, że wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie… oczywiście drugi! Ze startu wyszedłem na drugiej pozycji, a po kilku okrążeniach objąłem prowadzenie, które utrzymałem do samej mety. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, ponieważ było pierwszym w Mistrzostwach Świata. Niesamowite emocje.

Jak oceniasz konkurentów w swojej klasie? Jak będziesz się przygotowywał do kolejnej rundy, na co zwrócisz w treningach szczególna uwagę, co jest do poprawienia…

Liczba zawodników imponująca, w klasie Junior wystartowało 26 zawodników, było więc z kim walczyć o miejsce w finale. Mój udział w kolejnej rundzie stoi jeszcze pod znakiem zapytania, trwają rozmowy ze sponsorami. Chciałbym podziękować moim głównym sponsorom Panu Mieczysławowi Joniec (właścicielowi firmy JONIEC) oraz Panu Rafałowi Luberda, głównemu importerowi motocykli SHERCO w Polsce, dzięki którym ten start był możliwy.

fot. Alek Skoczek