Jedyna taka Honda

3092

Nazywam się Przemek Nowak i mieszkam w Gnieźnie. Chcę opowiedzieć Wam historię mojej CR-ki. Zaczęła się ona od pewnej spontanicznej rozmowy z kolegą, który właśnie rozpoczął swoją przygodę z motocrossem. Dowiedziałem się wówczas, że kupił Hondę CR250.

Nie wiedział dokładnie który to rok produkcji, poprzedni właściciel podejrzewał, że chyba połowa lat 90. Chwilę pogadaliśmy i w trakcie rozmowy stwierdziłem, że Honda raczej nie jest dla niego. Zaczynać od tak dużej pojemności, w dodatku w dwusuwie jest trochę ryzykowne. Wiadomo, taki sprzęt nie wybacza błędów. On jednak był zdecydowany, więc zrobiłem mu krótkie szkolenie na temat bezpieczeństwa i eksploatacji.

Ale samej Hondy nie widziałem, nie miałem pojęcia w jakim jest stanie, ot takie gadanie przez telefon. Potem kontakt się na jakiś czas urwał, wiadomo, każdy jest zabiegany. Minęło kilka miesięcy, spotkaliśmy się na wspólnym grillu i temat CR-ki powrócił. Tym razem jednak mogłem zobaczyć ją na własne oczy. Poszliśmy do garażu i kolega pokazał swój nabytek. Pełne zaskoczenie, bo od razu zorientowałem się, że motor jest o wiele starszy. Porobiłem szczegółowe zdjęcia i sprawdziłem w internecie historię czerwonej „ćwiartki” od początkowych lat jej produkcji. W moich poszukiwaniach zatrzymałem się na roku 1983, bo to było to! Przy kolejnej rozmowie z właścicielem zapytałem, czy nie chce Hondy sprzedać. Odpowiedział, że chętnie jej się pozbędzie, bo jednak nie ma czasu na jazdy. Została tylko kwestia pieniędzy.

Zdawałem sobie sprawę, że motocykl jest do kapitalnego odrestaurowania, a części będą bardzo trudno dostępne i pewnie trzeba będzie je ściągać z zagranicy. Po tygodniowych negocjacjach doszliśmy do porozumienia i tak zostałem posiadaczem CR-ki. Nie mogłem się doczekać kiedy się nią przejadę, mimo fatalnego stanu technicznego. Moto po paru regulacjach odpaliło. Wtedy zacząłem szukać części na polskich aukcjach internetowych, lecz niemile się rozczarowałem. Oprócz napędu nie znalazłem nic. Pozostało mi tylko jedno: ruszyć na podobne portale w Niemczech, Czechach, Francji, Belgii… No i udało się, żmudne poszukiwania przyniosły efekty, zdobyłem wszystko, co było potrzebne do odbudowania Hondy. W tym miejscu wielkie podziękowania dla Moniki Budnik z Automobilklubu Gorzowskiego, która wyciągnęła pomocną dłoń w sprowadzeniu części. Cała operacja trwała blisko rok. Gdy wszystko skompletowałem, chciałem by ten motor wyglądał jak oryginał z tamtych lat. Niestety, plastików nigdzie nie znalazłem, dlatego musiałem zregenerować i odmalować stare. Rama została wypiaskowana i pomalowana proszkowo na oryginalny kolor Hondy, pozostałe części zostały ocynkowane. Efekty mojej pracy możecie ocenić sami. Podejrzewam, że jest to jedyny egzemplarz tego modelu w Polsce.