Moda na enduro

1104

Jak się ubrać na enduro? Ale na jakie enduro? Dla niektórych będzie to udział w Pucharze czy Mistrzostwach Polski, dla innych wyprawa do lasu, jeszcze inaczej rozumieją słowo posiadacze KTM-a Enduro 690 (hehehe) z oponami szosowymi, którzy off-road uprawiają w momencie, gdy zjeżdżają na szuter za potrzebą.

Myślę jednak, że nasi Czytelnicy to twardziele i dokładnie wiedzą o co chodzi. I to do nich kieruję poniższy tekst. Na początek uwaga: nasze zakupy będą zależały od zasobności portfela, ale na markowe towary nie należy żałować kasy. Pracują one w ekstremalnych warunkach, a wykonane z dobrych materiałów posłużą nam na długo. Zacznijmy od głowy… W chwili obecnej najbardziej popularne są kaski szczękowe, oczywiście zawsze z daszkiem z regulowaną wysokością. Wnętrze kasku musi być wyjmowane, bo pot, jaki wylewamy podczas jazdy, łatwo potem wyprać. Uwagę należy zwrócić na wagę kasku, która nie powinna przekroczyć 1400 gram. Powyżej tej wagi, przy dłuższej jeździe, będzie mocno bolała szyja. Nowy kask powinien być trochę ciasny, bo podczas pierwszych jazd zacznie się nam „układać do głowy”. Teraz okulary: trzeba wybrać taki model, do którego bez problemów dostaniemy szybki i akcesoria, bo to najczęściej wymieniane elementy. Idziemy niżej… Ochraniacz szyi (latte brace) to nowy produkt, który polecam przede wszystkim początkującym kierowcom. Ustrzeże on Was przed urazami kręgosłupa szyjnego, ale musi być dobrze dobrany rozmiar i być dopasowany do ochraniacza klatki piersiowej tak, żeby tworzyły całość. Z kolei ochrona klatki piersiowej i pleców to zadanie dla buzera, czyli „plastiku” z gąbkową wyściółką. W użytku wygodny, ale nie zawsze wszystko osłania. Lepszym rozwiązaniem jest specjalna siatka z przymocowanymi do niej wszystkimi niezbędnymi ochraniaczami: barków, pleców, klatki piersiowej, łokci, a w lepszych modelach nawet z pasem biodrowym.

Po klatce piersiowej najważniejszy ochraniacz do uprawiania sportów motocyklowych to ochraniacz kolan. Najlepiej zabezpieczające są te wyposażone w zawias osłaniający rzepkę, piszczel i udo. Usztywnienia z karbonu to już wyższa szkoła jazdy – najlepiej chronią nasze wiązadła kolanowe. Buty muszą być oczywiście wysokie, z twardą podeszwą, skórzano-plastikowe. Przejdźmy do odzieży wewnętrznej, broń Boże bawełnianej, bo ta nie odprowadza potu, utrzymuje wilgoć i cały czas mamy uczucie jakby była mokra. Dlatego koszulka i spodenki pod ochraniacze termoaktywne, inne na lato i inne na zimę. Z kolei odzież zewnętrzna – to chyba największe pole do popisu dla wszystkich producentów: kolorystyka i wzory „pod motocykl”. Pamiętajcie, aby koszulka była odpowiedniej wielkości. Zbyt ciasna będzie krępowała ruchy, a zbyt luźna może słabo opinać ochraniacz i przeszkadzać w czasie jazdy. Podobnie jest ze spodniami: powinny dobrze opinać ochraniacze i być luźne w kroku.

Najczęściej stosowane są spodnie crossowe, ale występują również spodnie z szerokimi nogawkami, które są doskonałe w czasie deszczu i podczas błotnistych przejazdów, bo woda nie wlewa nam się do buta. Podstawa w enduro to kurtka! Powinna być lekka i mocna, z odpinanymi rękawami, z dużą ilością kieszeni, żeby można było schować wszystko, co może się przydać w lesie. Jeśli kieszeni jest zbyt mało, należy zaopatrzyć się w tzw saka lub nerkę, czyli torbę zawieszaną na pasie, w której klucze i napoje znajdą swoje miejsce. Rękawiczki – tutaj również jest wiele modeli, najlepsze to jednak te wykonane z cienkiej skórki wewnątrz i z ochraniaczem na zewnątz. Powinny być tak dopasowane, żeby po zaciśnięciu na kierownicy nie marszczyła się ich wewnętrzna część, bo to spowoduje, że na rękach pojawią się odciski. Reasumując… Strój na enduro bardzo przypomina odzież crossową, ale pamiętajmy, że nasza jazda może potrwać parę godzin. Czasem może nas zaskoczyć deszcz, dlatego wszystko co jest „hydrotec”, to w tej chwili top na liście odzieży do jazd terenowych. Na koniec jeszcze raz powtórzę, że najważniejsze są ochraniacze, a co na zewnątrz to tylko przykrywka!

Tekst: Wojciech Rencz, fot: KTM
O autorze: Wojtek Rencz, były członek kadry narodowej, wielokrotny mistrz i vice-mistrz Polski w enduro i motocrossie, uczestnik Rajdu Dakar, współautor jednego z największych sukcesów polskiego sportu motorowego – drużynowego mistrza świata w enduro.