Moje cross country – Damian Bykowski

1924

Podczas minionego weekendu sensacyjne zwycięstwo w Mistrzostwach Polski Cross Country w Mrągowie odniósł Damian Bykowski, znany przede wszystkim z torów MX.

Dlaczego pojechałeś cross country?

Na moją decyzję o starcie złożyło się parę spraw. Na pewno samo Mrągowo, a dokładniej jeden z jego mieszkańców, mój serdeczny kolega Rafał Pomorski, który zresztą użyczył mi swój motocykl na start w zawodach. Tamtejszy tor motocrossowy przypadł mi bardzo do gustu, a organizatorzy z Mrągowskiego Stowarzyszenia Młodzieży przy każdej imprezie stają na wysokości zadania wkładając dużo wysiłku i pracy w przygotowanie kolejnych zawodów. Dowodem na to jest czołówka motocrossowych zawodników MPMX na imprezach strefowych, czy nawet okręgowych. Decyzja o samym starcie była dość spontaniczna, podjęliśmy ją we środę. Mój motocykl po ostatnich zawodach przechodzi mały serwis i stoi nadal rozebrany, ja również miałem zamiar w końcu odpocząć jednak jak się okazało, nie trzeba było mnie namawiać zbyt długo. Sezon motocrossowy praktycznie dobiega końca, z planowanych zawodów zostały mi dwa starty i to dopiero w październiku zatem uznałem, że taki start mi nie zaszkodzi, a może wręcz przeciwnie! No i jeszcze jedna ważna sprawa: jedni z moich najwierniejszych kibiców są właśnie z kabaretowej stolicy Warmii i Mazur! Korzystając z okazji chciałbym ich wszystkich serdecznie pozdrowić! Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa!

Czym z Twojego punktu widzenia różni się cc od mx?

Jest parę niuansów… Poza procedurą startu, znacznie dłuższa jazda. W cross country jeździmy non stop aż, a może już tylko… półtorej godziny, zatem jest czas na realizację przyjętej strategię. Mam na myśli np. tankowanie, zmiana gogli, zjazd „na piciu” czy samo rozłożenie sił na cały wyścig. W motocrossie tego nie ma, a jeżeli jest to z reguły tylko dotyczy pierwszego zakrętu po starcie. Wyścig jest zdecydowanie krótszy, trwa od 20 do 25 min. Co za tym idzie, intensywność takiego przejazdu jest o wiele większa i tutaj nie ma czasu na jakiekolwiek rozkładanie sił, po prostu „wide open”! Osobiście uważam, że motocross stanowi solidną bazę dla każdej dyscypliny motocyklowej.

Pojechałeś na pożyczonym moto, co to była za maszyna?

Zgadza się, jak już wspominałem udział w imprezie zawdzięczam Rafałowi z Mrągowa. Do wyboru były dwie sztuki: crossowa Yamaha yzf250, którą miałem już okazję startować w tym roku w Lidzbarku Warmińskim na MPMX w klasie MX2 oraz nowy endurowy nabytek Rafała: KTM exc250. Z racji dość wymagających warunków pogodowych zdecydowaliśmy, że bierzemy „pomarańczkę”. Pominęliśmy jednak bardzo ważną kwestię przygotowania tego motocykla… Ale kto by o tym myślał, skoro moto miało niecałe 12 km przebiegu! (haha). Szykowała się niespodzianka pierwszego dnia zmagań… Zawieszenie istna pierzyna, standard jeszcze nie ruszany, typowo endurowe opony o niskim profilu też nie pomagały na mega śliskiej nawierzchni. W dodatku okazało się, że KTM ma jeszcze fabrycznie zamontowaną zagłuszkę w tłumiku, która mówiąc krótko sprawiała wrażenie jakbym siedział na 85-tce. Drugiego dnia poczyniliśmy już jednak pewne zmiany. I tutaj kolejne podziękowania, tym razem Pawłowi Morawskiemu z Giżycka za pożyczenie wydechu. Niestety również zblokowanego, ale przynajmniej crossowego, z większym wylotem haha. Trochę pomogło…

Jakie wrażenia z jazdy?

Bardzo pozytywne, lubię wyzwania dlatego fakt, że miałem jechać innym sprzętem niż zwykle kompletnie mnie nie przerażał. W sobotę niestety miałem trochę problemów technicznych co kosztowało mnie parę minut straty i tym sposobem odpadłem z walki o „generalkę” tego dnia. Chyba zapomniałem, ile trwa wyścig w cross country… Jednak mimo to udało mi się dowieźć pierwsze miejsce w swojej klasie. Drugiego dnia zmodyfikowaliśmy parę rzeczy: zmieniliśmy zawieszenie z przodu, tylne koło, wspomniany już wydech i było już znacznie lepiej. Po drugim okrążeniu wyszedłem na prowadzenie w „generalce”, i tak już pozostało do końca. Mimo czterech „szybkich” gleb plan został zrealizowany, bo przecież liczy się wynik końcowy. Natomiast w swojej klasie zwyciężyłem pierwszego jak i drugiego dnia. Trasa rewelacja, urozmaicona i bardzo przemyślana, każdy znalazł jakiś element dla siebie. Za rok nie zastanawiajcie się, tylko przyjeżdżajcie do Mrągowa!

fot. Krzysztof Hipsz