Oskar Kaczmarczyk wyrusza na Erzberg Rodeo

1837

Święto motocyklowego off-road’u, jakim jest Erzberg Rodeo – nadchodzi! Ponad 1500 zawodników, 4 dni zabawy, 3 dni upalania (2x prolog + finał Red Bull Hare Scramble) i jeden, niezmienny od 23 lat cel – pokonać Żelaznego Giganta.

Dla nas Polaków to event szczególny i na pewno takim pozostanie już na zawsze. Wszystko za sprawą Tadka Błażusiaka, który dokonał niemożliwego i skopał tyłek górze Erzberg aż pięciokrotnie… rok po roku!

Czas jednak płynie i wraz z kolejnymi setkami riderów z całego świata, chcących zakwalifikować się do niedzielnego finału i zmierzyć z Iron Giant, nie brakuje także naszych rodaków. Jednym z nich, który w Austrii był już dwukrotnie jest Oskar Kaczmarczyk, czyli young gun na polskiej i światowej scenie Hard Enduro.

Dwa starty i dwie potyczki z jedną z najtrudniejszych i najsławniejszych sekcji tego wyścigu – Carl’s Dinner – niewielu może się tym poszczycić. Stąd przed wyjazdem na trzecią bitwę w Eisenerz postanowiliśmy spytać Oskara o jego nastawienie do tegorocznej imprezy.

Oskar, przed Tobą trzeci Erzberg w karierze. Jak przez te lata zmieniło się Twoje podejście do tej imprezy? Z jakim nastawieniem jedziesz tam w tym roku?

Podejście chyba się nie zmieniło. Erzberg to ogromne wydarzenie, którego cały czas się uczę. Owszem, jest to już mój trzeci wyjazd, ale Erzberg Rodeo chyba nigdy nie będę traktował po prostu jako cykliczną imprezę. Ma w sobie to coś, że człowiek nie tylko chce się ścigać, ale czuje przy tym naprawdę sporą ekscytację. Moje nastawienie jest pozytywne, a cel jeden – nie zrobić sobie krzywdy. Mieć fun, ukończyć jak najwięcej checkpointów i wrócić w jednym kawałku. Warto przy tym dodać, że Erzberg to nie tylko prolog i ściganie w trudnym terenie. To przede wszystkim wielka impreza, święto fanów motocyklowego off-roadu, podczas którego wszyscy są dla siebie mili, świetnie się bawią, co nadaje temu wydarzeniu naprawdę niezwykłego charakteru. Tak, Erzberg to jedna z najlepszych imprez na świecie!

Na czym będzie Ci zależało najbardziej w tegorocznej edycji?

Na Prologu. Kwalifikacje do Hare Scramble, to przede wszystkim wyścig, w którym liczy się prędkość. Trasa jest długa i szybka i trudno jest ją zapamiętać po przejeździe zapoznawczym. Do tego dodajmy, że gdy jest sucho, to temu etapowi zawodów towarzyszą tumany kurzu, które niczym mgła ograniczają znacząco widoczność. Bywają bardzo szybkie proste, które nagle kończą się 180-stopniowym zakrętem. Dodajmy do tego dużą prędkość, którą osiągasz i wspomniany kurz. Trzeba być skoncentrowanym w 101%, bo o wypadek na tym etapie nietrudno. Prolog bardzo dużo weryfikuje, a co najważniejsze decyduje o kolejności startu w niedzielnym wyścigu finałowym. Nawet będąc bardzo dobrze przygotowanym technicznie, trudno jest jechać w Hare Scramble z odległej pozycji. Rok temu zabrakło mi trzech pozycji, by startować z drugiej linii (102 pozycja Oskara dała mu miejsce w trzecim rzędzie – dop. red.), przez co byłem świadkiem wielu zatorów na trasie. A zatory uniemożliwiają płynną jazdę. Są też takie miejsca, że człowiek jest po prostu zblokowany i nie ma szans na znalezienie alternatywnej ścieżki. Zatem cel numer 1, to wykręcić jak najlepszy czas na prologu.

Jak oceniasz swoje przygotowanie zarówno fizyczne, psychiczne jak i sprzętowe do tej imprezy?

Wydaje mi się, że jestem dobrze przygotowany. Przede wszystkim w tym sezonie nie borykałem się z żadnymi większymi kontuzjami, przez co nie przestawałem trenować. Poświęciłem ogrom czasu na jazdę po górach i wymagających próbach enduro. Psychicznie też mogę powiedzieć, że jest dobrze, a sprzęt? Obecnie jest w serwisie, gdzie mój mechanik przygotowuje go by był w 100% READY TO RACE! No, ale pożyjemy, zobaczymy. Erzberg już jutro. Trzymajcie kciuki!

Przypomnijmy, na liście startowej Erzberg Rodeo co roku gości ponad 1500 nazwisk riderów z całego świata. Na kartach erzbergowej historii zapisały się takie legendy jak Cyril Despres, Christian Pfeiffer, David Knight, Juha Saliminen i oczywiście Taddy Błażusiak. Dzisiaj wśród grona pretendentów do wygranej 2017 typuje się takich szoferów jak Graham Jarvis (zeszłoroczny triumfator) Colton Haaker, Cody Webb, Alfredo Gomez, Graham Jarvis, Jonny Walker, czy też Wade Young i Mario Roman. My zaciskamy jednak mocno kciuki za Oskara, którego poczynania podczas tegorocznego Erzberg Rodeo będziecie mogli na bieżąco śledzić na jego fanpage’u na Facebook’u. Zachęcamy do śledzenia i kibicowania!

fot. Łukasz Kręcichwost