Superenduro- zapaść czy zawał?

5049

Taddy, wracaj do Ojczyzny, trzeba zacząć wszystko od początku! Rok 2013, Sobieńczyce, MP, klasa Junior: 21 zawodników: rok 2017, Bytom, MP, klasa Junior: 3 zawodników. Superenduro made in Poland coraz szybciej pędzi w dół po równi pochyłej.

Za rok SE być może zniknie z mapy offroadowej Polski. Jak to się stało, że jeszcze kilka lat temu, napędzani przez Tadka Błażusiaka cieszyliśmy się z superendurowego boomu. A dzisiaj? Ani zawodników, ani publiczności, ani nagród.

A przecież SE to dyscyplina, która mogłaby przyciągnąć tłumy. Kompaktowy tor, szybcy riderzy, widowiskowa jazda, jednym słowem tyle właśnie potrzeba aby odnieść sukces. A sukcesu nima… Dlatego zapytaliśmy kilku zawodników „ale co chodzi…?”.

Marcin Spirowski

Super enduro umiera, i niestety tego nic nie zmieni. Ja to zrozumiałem już trzy lata temu i zrezygnowałem z organizacji rund MP. Moim zdaniem za mało jest zawodników specjalizujących się w tej dyscyplinie, za bardzo specjalizacyjna formuła – mało jeżdżenia, wysokie koszty sprzętowe itd. Niestety nie wróżę dobrze tej dyscyplinie w naszym kraju.

MP SE Mysiadło 2013
MP SE Mysiadło 2013

Ewa Pikosz

Myślę, że wielu zawodników boi się o sprzęt, który łatwo uszkodzić na kamieniach czy belkach. Na pewno brakuje osób, które potrafią nauczyć jak bezpiecznie jeździć po przeszkodach i ludzie nie czują się na siłach, by podjąć takie wyzwanie. Jak wskrzesić Super Enduro? Po pierwsze i najważniejsze – nie ma sportu bez kibiców. Tak widowiskowa dyscyplina jaką jest SE powinna znaleźć szersze grono odbiorców. Nie liczę na to, że kibice za zawodnikami pojadą pół Polski (no, poza najbliższymi), ale śmiało można postawić na większe promowanie imprez wśród lokalnego społeczeństwa. Fajnie to wychodzi w Malechowie, gdzie runda Enduro jest połączona z festynem. Zapewnia to przyzwoitą ilość kibiców, a jednocześnie widzowie przekonują się, że motocykle offroadowe to nie tylko ludzie ganiający po lesie ale też extra sport – jest więc i misja społeczna. Myślę, że skutecznym magnesem dla kibiców byłoby zorganizowanie rundy na jakiejś arenie lub stadionie.

Oczywiście to już dużo większe przedsięwzięcie, ale jeśli znajdzie się sponsor który na to postawi, może dać niezłego kopa tej dyscyplinie. Jest jeszcze jeden sposób na szersze zainteresowanie: ściągnąć Tadka jako ojca Super Enduro w Polsce by uatrakcyjnił którąś z rund swoją obecnością. No i przede wszystkim więcej szkoleń, spotkań i wspólnych treningów wśród samych zawodników. Mnie osobiście SE bardzo spodobało się i na pewno będę startować w przyszłym sezonie.

Adrian Andrzejak

Moim zdaniem chodzi o nagrody… W zeszłym sezonie to był śmiech po prostu. Na jednej z rund dostaliśmy puchar za 20zł, 700 gram proszku do prania (kolor) i pustą butelkę do izotonika. Ja rozumiem organizatora, że nie wywali 10 tysięcy na nagrody, bo nawet tylu riderów nie ma na zawodach. Nie ma nagród, nie ma zawodników, a jak nie ma zawodników, to i nie ma nagród.

Coś ostatnio drgnęło, bo pojawił się australijski Penrite (za co mu chwała) sponsorujący każdą z rund, ale patrząc na to jakie nagrody mają chłopaki w motocrossie możliwość rozwoju dzięki Orlenowi, to stanowczo za mało. A poza tym gdzie są polskie firmy!

Paweł Szymkowski

Co sprawia, że superenduro umiera? Myślę, że to pytanie na szerszy zasięg i powinno brzmieć: co sprawia, że wszystkie zawody rangi MP umierają? Nie chciałbym nikogo oskarżać, ale nie wszyscy o tym wiedzą, że pieniądze od Związku na organizację zawodów tej rangi są marne, więc po co starać się, biegać po sponsorach i robić reklamę komuś, kto nie do końca na to zasłużył? Jak już stawać na głowie to na swój koszt, dlatego większość zawodów tzw. „amatorskich” są bardziej PRO niż zawody rangi MP. Trasy lepsze, nagrody i klimat. Wiem również, że pieniądze nie spadają z drzewa (to w obronie Związku), ale czemu nie usiąść z zawodnikami/organizatorami chociaż dwa razy do roku i posłuchać, pomyśleć, obgadać co można by zmienić, by było lepiej?

MP SE Mysiadło 2013

Przecież jeszcze kilka lat temu sporty motorowe kwitły?! Jeśli nic się z tym nie zrobi, wszystko padnie, a jak nie padnie to będzie wyglądało jak aktualnie wygląda w MP Superenduro: 3 zawodników w Open i 3 w Juniorach. Dlatego przede wszystkim trzeba zainwestować pieniądze w reklamę/ promocję SE! To jest MEGA ważne! Druga rzecz to pomóc organizatorom w przygotowaniu zawodów, w szczególności finansowo. A to leży po stronie PZM. Mała refleksja… Skoro nie ma pieniędzy, to jaki sens miało wprowadzaniu tylu dyscyplin motocyklowych na które nas po prostu nie stać? Hmmm… może uruchomimy piłkę nożną na motocyklach, cross country ze strzelaniem z łuku i nie wiadomo co jeszcze. Bo zawsze jest „coś za coś”. Lepsza trasa, sprawniejsza organizacja, więcej zawodników na rzecz okrojenia dyscyplin.

Póki jest jak jest, powinniśmy na przykład zrezygnować z Supermoto czy Superenduro i wpleść odcinki specjalne o specyfikacji Extreme w Enduro. Zrezygnować z Cross Country, bo i tak zawody endurowe w większości przypominają CC. Można byłoby zrobić cykl zawodów mieszanych, tak jak to kiedyś było. Zawodnik powinien być wszechstronny, a z cross country do enduro lub na odwrót daleko nie ma. Może MX połączyć z cross country? Ops, chyba mnie poniosło, ale wkurza mnie bezsilność.

fot. Maria Wągrowska