Trzy pytania (+1) do…. Maks Chwalik (Akademia ORLEN Team)

2367

Pierwszy egzamin za Wami. Ostre strzelanie w Sobieńczycach zakończyło się pełnym sukcesem. (W imieniu Maksa, na pytania odpowiada Tata Chwalik).

Tak, pierwsze tak poważne zawody w nowym sezonie zawsze są niewiadomą. Dopiero w konfrontacji z konkurentami możemy wyciągnąć wnioski, czy okres zimowy został dobrze przepracowany. Dwa zwycięstwa Maksa w klasie 65 i dobra pozycja w „osiemdziesiątkach” świadczą o tym, że chyba nie jest źle. Były dobre czasy, Maks uniknął błędów technicznych, z kondycją też jest ok. Co prawda na początku był stres, ale kiedy zobaczył, że stać go na wiele, od razu poczuł się znacznie pewniej.

Czy fakt, że Maks nie ma rywali siedzących mu na kole nie jest niepokojący? Szybsi konkurenci dodatkowo mobilizują…

Rzeczywiście, dotychczasowy brak sparringpartnera był problemem, bo ściganie z Olafem Włodarczakem to ściganie riderów z tego samego poziomu. Dlatego w ubiegłym roku jeździliśmy do Anglii czy Holandii, aby móc się konfrontować z riderami z europejskiego czuba. W tym sezonie sytuacja się zmieni, Maks pojedzie także w klasie MX85, w której na pewno nie będzie pierwszy, a dobry wynik może tylko zagwarantować jazda na, nomen omen, maksa. Tu już na pewno będzie musiał się ścigać.

Sukces to nie tylko dobra jazda, ale i dobry sprzęt…

Tak, w ubiegłym roku motocyklem Maksa opiekował się hiszpański mechanik Oriol i faktycznie nie mieliśmy żadnych awarii. W połowie sezonu moto stuningowała holenderska firma Too Fast. Ale to już historia, przesiadamy się na motocykl z silnikiem z bardzo mocną górą.

Ostatnie dni przed Mistrzostwami Europy spędziliście…

… na testach nowego sprzętu, który przygotowała dla Maksa w ramach sponsoringu holenderska firma Grizzly Racing Service. Drugi motocykl został w Holandii i po zawodach w Cieszynie Maks zdecyduje, czy jest w stanie szybko dopasować styl jazdy do tego nowego motocykla, czy przygotowujemy moto w specyfikacji z poprzedniego sezonu. Maks wstępnie jest zadowolony, ale wynik z ME to zweryfikuje i po nich zostanie podjęta ostateczna decyzja.

fot. Krzysztof Hipsz