Wysocki leje Czechów!

2337

Vranov k. Brna. Kultowe miejsce dla czeskiego MX. 17 września 2017r i finał Międzynarodowych Mistrzostw Republiki Czeskiej w motocrossie. Tę datę i te nazwy zapamiętajmy na długo, gdyż powinny kojarzyć się nam z sukcesem najlepszego obecnie polskiego zawodnika Tomka Wysockiego!

A sukces to ważny i historyczny, bowiem nikt z Polaków jak dotąd nie stawał na najwyższym stopniu podium w najważniejszych zawodach Mistrzostw Czech w najwyższej klasie. Po pięknym sukcesie w roku 2015, gdy Tomek zwyciężył rundę w MX2 (było to w przygranicznych z Polską Petrovicach) teraz odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w klasie MX1 i piękną klamrą spiął swoje coraz lepsze występy w MMĆR. Chorzowianin pisze więc nową historię tej dyscypliny w Polsce i w samych Czechach, bo wygrać z Czechami i to na ich kultowym torze i jeszcze w najwyższej klasie to jest COŚ! Nie wzięło się to jednak znikąd. Przypomnijmy, że już w lipcu, podczas rundy w Petrovicach Wysocki zanotował wyraźny krok do przodu, zajmując drugie miejsce w drugim wyścigu, ustępując tylko Martinowi Michkowi (wielokrotnemu mistrzowi Czech). Na przedostatniej rundzie w Śtribro było jeszcze lepiej. Dobra czasówka na nieznanym torze i świetne tempo. Pierwszy wyścig to trzecie miejsce i popis Polaka w drugim wyścigu, gdzie deptał już Michkowi wyraźnie po piętach, utrzymując znakomite tempo i przewagę nad rywalami. Tomek był wtedy drugi i zakończył zawody również na świetnym drugim miejscu na podium. Do pełni szczęścia w tym dość kompletnym ale trudnym i wymagającym sezonie brakowało już tylko w MMĆR jednego – wygranej.

Wydawało się, że nastąpi to może w przyszłym sezonie, bo przecież Polak dopiero debiutuje w MX1, ale ku zaskoczeniu wszystkich stało się to już teraz, podczas finału MMĆR. I to w tydzień po gehennie w Assen, gdzie Tomkowi nie poszło tak jak liczył. Hardcore w Assen jednak się przydał, bo Polak miał jeszcze „w mięśniach” jazdę w MŚ w Holandii, a organizm na pewno „pamiętał” tamten wysiłek. Dzięki temu kolejny horror, bo takim okazał się finał we Vranowie, nie był nadmiernie trudny i nasz zawodnik okazał się dobrze przygotowany na to, co w Czechach zgotowała aura. A warunki były na tyle ciężkie, że drugie wyścigi odwołano (tylko panie pojechały dwa biegi), z powodu masy wody i błota w jakie zmienił się szybki i twardy tor we Vranovskich żlebach. Tomek miał świetny start (wygrał go) i najlepszy „patent” na tor, na którym był w zasadzie jeden wyjeżdżony ślad. Wkrótce wyprzedził go kilkukrotny mistrz Republiki Marek Sukup, ale nasz rider objechał go w pięknym stylu i wrócił na prowadzenie. Nie oddał go już nikomu, mając sporą przewagę nad rywalami jak i walcząc na ostatnim kółku z Michkiem, który zbliżył się do Polaka „dzięki” dublowanemu riderowi, który chyba celowo hamował Tomka. Polak wygrał o zaledwie niecałą JEDNĄ SEKUNDĘ z Michkiem, co dowodzi jak zacięta była końcówka i jak trzeba było mądrze i uważnie jechać, by nie popełnić błędu!

Tak więc sezon Mistrzostw Czech zakończył się dla nas najlepiej jak mógł, bo pięknym i bezapelacyjnym zwycięstwem Wysockiego, w dodatku odniesionym w ciężkich warunkach. Polski rider pokazał więc, że wytężoną pracą zwłaszcza nad kondycją jest w stanie pokonać czeską koalicję znakomitych i bardziej doświadczonych rywali już w pierwszym sezonie! Tomkowi serdecznie gratulujemy, chyląc czoła i życząc mu wielu wielu takich sukcesów. W klasyfikacji generalnej Tomek zajął dobre 6. miejsce, ale biorąc pod uwagę dwie pechowe awarie techniczne (bez winy zawodnika) jesteśmy pewni, że spokojnie mogło to być miejsce czwarte, a nawet i może trzecie3, ponieważ Polak przejechał wszystkie rundy i był regularny, zbierając solidne punkty. Jak piękny sukces z Vranova ocenia sam zwycięzca? Trasa nie należała do łatwych, dużo deszczu i błota. Praktycznie była tyko jedna dobra ścieżka, więc z wyprzedzaniem było różnie. Kwalifikacje skończyłem drugi. W pierwszym wyścigu wiedziałem, że start będzie kluczowy w tych warunkach, dobrze wyskoczyłem z maszyny i złapałem holeshota. Niestety na drugim zakręcie popełniłem błąd i zostałem wyprzedzony przez Sukupa z którym mieliśmy naprawdę niezłą walkę. Na początku trzymał się nas jeszcze Michek. Po kilku okrążeniach jazdy gęsiego znalazłem dobre miejsce, zaatakowałem i wyszedłem na prowadzenie. Dobre tempo i czysta jazda pozwoliła mi na zrobienie dużej przewagi, wiec wydawało się że będzie bez problemów. Niestety na dwóch ostatnich okrążeniach trafiłem na dublowanego zawodnika, który ani nie myślał by mnie przepuścić, a tylko odwracał się i zajeżdżał mi drogę. W ten sposób, pod sam koniec dogonił mnie Michek z którym mieliśmy walkę do samej mety, jednak prowadzenia nie oddałem i zwyciężyłem po raz pierwszy w klasie MX1. Drugie wyścigi zostały odwołane więc zostałem również zwycięzcą ostatniej rundy. Ostatecznie sezon w Czechach ukończyłem na szóstym miejscu, ale gdyby nie rózne przygody była szansa nawet na podium.Na koniec dodajmy jeszcze że podium sezonu MMĆR to: w MX1: 1. Martin Michek, 2. Petr Bartoś, 3. Tomaś Śimko (Słowacja, również debiutant w tej klasie!), w MX2: 1. Bence Svoboda (Węgry), 2. Sulivan Jaulin (Francja), 3. Richard Śikyna (Słowacja). U weteranów kolejny triumf dopisał na swoje konto mistrz świata z Assen Martin Żerava, a u pań mistrzynią Czech została Niemka Steffi Laier. Nasza Wiktoria Garbowska, biorąc udział tylko w połowie sezonu wyjeździła 18 miejsce w generalce (na 29 punktujących riderek).

fot: Radek Lavićka, Pavli Horak, Jiri Jankovsky