Akademicy zdominowali klasę MX85, Gaba Chętnicki poza podium w Open

1016

Dzień drugi w Lipnie dostarczył kolejnych emocji. Tym razem zawiodła trochę pogoda, zwłaszcza wczesnym przedpołudniem, gdy zerwał się bardzo porywisty wiatr.

I zamiast szykować się do startów trzeba było dobrych kilka minut walczyć z żywiołem. A gdy jest wiatr, ludzie robią się nerwowi i tak niestety przez jakiś czas było na torze. Tym razem jednak to nie wina organizatora a samych zawodników i… marshali.

MX85

Podczas kwalifikacji trzech riderów zostało ukaranych przez sędziego zawodów, bowiem nie zareagowali na żółtą flagę marshala i nie zachowali szczególnej ostrożności po upadku jednego z kierowców. Niestety sytuacja ta powtórzyła się także podczas wyścigów, tym razem jednak to marshal zbyt anemicznie machał flagą. Atmosfera zrobiła się nerwowa, na szczęście nad wszystkim panowała Celina Rapacz. Oczywiście nie wszyscy akceptowali jej decyzje, ale tak to już jest, że dogodzić każdemu to sztuka wielka. Przy okazji wrócił temat niebieskiej flagi, której wprowadzenie na pewno uporządkowałoby sytuację na torze.

Darek Rapacz

Tyle spraw organizacyjnych, przejdźmy do samych zawodów, zwłaszcza że tor był ten sam, ludzie ci sami, maszyny te same, jednym słowem wzorcowo jak dzień wcześniej. Jako pierwsi do ścigania ruszyli setkarze. Tu niepokonanym okazał się Artsiom Sazanovets z Białorusi, natomiast pozostałe miejsca na pudle zajęli dwaj akademicy: Dariusz Rapacz (2.) i Czarek Lewko (3). Sytuacja w tabeli robi się interesująca, bowiem Darek (1.) ma spore szanse aby w sezonie 2018 zdetronizować Czarka (2.), chyba że do walki o tytuł włączy się… Daniel Volowich (3.), a jak wiemy jest to zawodnik naprawdę szybki. Kolejną klasą w której brylują zawodnicy Akademii ORLEN Team była MX85.

Wiktor Sobiech

Byliśmy zwłaszcza ciekawi powrotu kontuzjowanego kilka tygodni temu Wiktoria Sobiecha (AOT). Czy poradzi sobie na tym technicznym torze? Jak zapewniał jego trener Daniel Szwemin wszystko powinno być OK, jakkolwiek przykazał swemu podopiecznemu: bez szaleństw. I proszę, Wiktor w pierwszym przejeździe był siódmy, w drugim dziewiąty, ostatecznie w klasyfikacji zawodów ósmy. Witamy na pokładzie! Liderem w tej klasie jest Maks Chwalik, Mistrz Polski w klasie MX65, po raz pierwszy jeżdżący w tym sezonie w MX85. Niespodzianki nie było, Maks i tym razem dwukrotnie pokonał swoich rywali. Natomiast za jego plecami toczyła się naprawdę bardzo ostra walka.

Maks Chwalik

Poziom zawodników jest bardzo wysoki i kilku z nich podczas jazdy dzielą czasami ułamki sekund: Włodarczak, Myhan, Kowalski, Rafalski (wszyscy z Akademii) to elita tej klasy, plasujący się zawsze na szczycie tabeli. I to oni znaleźli się w pierwszej piątce zawodów w następującej kolejności: 1. Maks Chwalik, 2. Olaf Włodarczak, 3. Jakub Kowalski (świetna jazda po kontuzji plus specjalny puchar dla najmłodszego zawodnika w klasie), 4. Paskal Myhan, 5. Wiktor Rafalski. Panowie muszą być jednak czujni, bowiem tuż za nimi równie znakomicie jadą „niezrzeszeni”, tacy jak Maślanka czy Białecki, na których trzeba bardzo uważać.

Gałuszka/Kuśmierczyk

Punktem kulminacyjnym ORLEN MXMP w Lipnie był start klasy Open. Wszyscy czekali czy będzie rewanż Lonki za przegraną w MX2? Był, mało tego zdarzyło się coś niebywałego, bowiem tym razem posłuszeństwa odmówił motocykl… Chętnickiego. Jak widać historia lubi płatać figle. Ale choć zabrakło Gaby na pudle, znakomicie wypadli pozostali reprezentanci Akademii, bowiem drugi był Karol Kruszyński, a na czwartym miejscu znalazł się Szymon Staszkiewicz. Połowa tegorocznej edycji Mistrzostw Polski MX za nami. Przed nami rundy w Człuchowie, Więcborku i Wschowie. Zapowiada się naprawdę gorące lato!

Karol Kruszyński

P.S. W rozmowach kuluarowych padało wiele słów uznania pod adresem organizatorów zawodów z jedną sugestią: dobrze byłoby troszkę tor wydłużyć, tym bardziej że jest gdzie…

fot. Krzysztof Hipsz