Dwa oblicza Łukasza Kurowskiego, czyli Quraka plany na sezon 2021

Głodni zapachu benzyny i spragnieni warkotu motocyklowych silników, po odwołaniu Mistrzostw Polski Enduro w Romanówce wybraliśmy się na szkolenie do Łukasza Kurowskiego. Miejscówka blisko, bo ledwie 20 kilometrów od naszej siedziby, warunki znakomite zagwarantowane przez Drive-Position Moto Park, pogoda jak na Sardynii.

Około 10-tej zjechało blisko 10 riderów spragnionych off roadowej wiedzy, pojawili się także obserwatorzy, jak choćby królowa polskiego driftu Karolina Pilarczyk. Zanim jednak wszyscy ruszyli na pobliski tor, chwila rozmowy z Qurakiem.

Starty startami, ale w miarę upływu lat gromadzi się w człowieku wiedza plus doświadczenie i czasami trzeba dać im upust…

No tak, jak wiesz jestem zawodnikiem wszechstronnym, startowałem w motocrossie, jeżdżę wszystkie odmiany enduro, cross country i w pewnym momencie przyszedł moment, aby tym co wiem o off roadzie podzielić się z innymi. Zwłaszcza, że zawodów i imprez motocyklowych mamy moc, bo i imprezy prywatne, i strefy, i mistrzostwa Polski. Od dłuższego czasu prowadzę szkolenia w dwóch formatach; są to treningi typowo motocrossowe na torach lub lub tam, gdzie są wszystkie elementy MX.

Drugi format to hard enduro z reguły na górskich trasach mający charakter objazdów adventure, na których pełnię rolę przewodnika i instruktora. Mam parę fajnych miejsc, gdzie można popróbować różnych schematów. Do tej pory informacje o szkoleniach ukazywały się na FB, niedawno jednak postawiliśmy specjalną stronę internetową, która lada moment odpali. W tym roku otwieramy się także na szkolenia na motocyklach ciężkich enduro, takich o pojemności 690 i więcej. Jest to nowy projekt realizowany wspólnie z KTMSklep.

Naszym celem jest przede wszystkim przygotowanie riderów do bezpiecznej jazdy w terenie. Między innymi dlatego postanowiłem w drugiej połowie roku wyemigrować na Podkarpacie. Jest tam bardzo dużo znakomitych terenów do jazdy mniej i bardziej zaawansowanej, dość szybko można się przemieszczać z jednej miejscówki na drugą, zatem logistycznie też jest OK. Długo biłem się z myślami czy dobrze robię, chcę jednak spróbować czegoś nowego. Moja kariera zawodnicza mocno zwalnia, dlatego zmiany są konieczne pozostając jednak w off roadzie, bo innego życia sobie nie wyobrażam.

Kończysz ze startami?

Nie, broń Boże! Drugi rok jeżdżę z licencją słowacką i jako „Słowak” (ale z orłem w sercu) pojadę w ME we Włoszech już w kwietniu. Niemal chwilę później pojawię się w Chełmnie na Mistrzostwach Polski Enduro, chyba że lockdown wstrzyma kolejne zawody. Chciałbym też pojechać strefę południową cross country ze względu na tereny na jakich się odbywa. Każda runda jest inna, każda stawia inne wymagania.

Ta w Lesku to Bieszczady, mega zjazdy, podjazdy i wąwozy, ale jest też świętokrzyskie, gdzie mamy ściganie po piachu i po specyficznym kamyku, w Biskupicach fajne płaskie, w sumie mamy taki countrowy WESS. Zawody MP są już oklepane, dziury znane, więc nie ma fanu, chociaż w tym roku może będzie inaczej, bowiem jedna z rund zlokalizowana jest w Ostródzie, a druga w Głogowie. Myślę, że Paweł Szturomski zrobi niezłą imprezę, zwłaszcza że dysponuje jednym z najpiękniejszych torów MX w Polsce.

Zatem gorrrący sezon przede mną, będzie w nim jednak więcej chłodnej głowy, chcę czerpać z tego sportu przyjemność, a wyniki? Tym razem nie są one number one. Zwłaszcza, że z przeprowadzką związane jest stworzenie filii Sancheza, budowa nowego profesjonalnego warsztatu i uruchomienie wypożyczalni motocykli. Zatem zajęć sporo.

Bez wsparcia sponsorów wszystko to byłoby niemożliwe…

Fakt. Ten najważniejszy to KTMSklep, poza tym MotoArs, Olimp Sport Nutrition, a ostatnio firma Milwaukee, producent m.in. bardzo fajnych pack outów, dzięki którym mam cały swój mobilny warsztat uporządkowany jak nigdy dotąd. No i na koniec muszę pokłonić się nisko Zuzi (last but not least), bez której nie dałbym z tym wszystkim rady.

Jakiś czas temu obiegła Polskę sensacyjna wiadomość, że Qurak po latach przesiada się z Yamahy na KTM-a.

No tak, z Yamahą byłem związany ponad 10 naprawdę wspaniałych lat. Moja decyzja wzięła się stąd, że chciałem pojechać ME Enduro. Kiedy podjąłem tę decyzję Yamaha nie miała motocykla z homologacją umożliwiającą start w takich zawodach. To był główny powód.

Nasze rozstanie z Yamaha Polska było bardzo miłe, zawsze będę wspominał z ogromną sympatią naszą współpracę, zwłaszcza że na przestrzeni lat „yamaszki” nigdy mnie nie zawiodły, gdy zdobywałem na nich mistrzowskie tytuły. W biegłym roku przesiadłem się na lekką i poręczną pomarańczową „trzysetkę” w dwusuwie oraz treningową 350-tkę 4T. W tym roku są to modele 2021. Trzysetka wymagała jedynie delikatnej zmiany mapy i lekkich poprawek w silniku, natomiast zamiast 350-tki jest 450-tka.

Dlaczego? Bo w ubiegłym roku w ciężkim błocie w Chełmnie na prostych czasami mocy brakowało. Trochę nad nią popracowaliśmy, teraz jest co prawda łagodna, ale ma „cios”, więc powinno być OK.

Podczas swoich szkoleń masz do czynienia z riderami mniej lub bardziej wprawionymi. Co poradziłbyś tym, którzy chcieliby poprawić swoje umiejętności jeździeckie…

Przede wszystkim polecam wszelkiego rodzaju szkolenia, ale pod okiem doświadczonych zawodników. Tylko oni są w stanie wyłapać popełniane błędy, oni poradzą jak bezpiecznie i efektywnie pokonać zakręt czy skok. YouTube tego nie nauczy, a i sam siebie nie zobaczysz jak jedziesz. Warto aby ktoś przygotował schemat treningów, rzecz nie w tym, aby jeździć siedem razy w tygodniu, bo wystarczy dwa albo trzy, byle z głową.

Najlepiej na płaskim ćwicząc wspomniane zakręty, wybieranie nitki toru, pozycje na moto. No i hamowanie, co jest szczególnie ważne, gdyż napędzić się jest łatwo, ale zatrzymać sprzęt bez wywrotki… ooo, to już mogą być problemy.

Łukasz Kurowski to także Sanchez Suspension. Czy firma odczuła już rok trwającą pandemię?

Przyznam ci się, że nie, zwłaszcza po przesiadce na KTM-a. Specjalizujemy się w zawieszeniach WP i Kayaby, w Polsce bardzo popularnych i dlatego ilość klientów wyraźnie wzrosła.

Mamy bardzo dobrze wyposażony warsztat, stock magazynowy, możliwość sprawdzenia wszystkiego na hamowni plus nasze wiedza i doświadczenie. Bo ja wbrew pozorom wcale nie przepadam za twardym zawieszeniem, zdecydowanie wolę miękkie dające większy komfort jazdy. Więc takie, które dają prawdziwy fan z jazdy.

 

fot. Krzysztof Hipsz