EAST MOTOCROSS CUP – Lublin otwiera nowy rozdział (prawie wszystko o zawodach)

Nadchodzący weekend będzie stał przede wszystkim pod znakiem interesującego i eksperymentalnego wydarzenia sportowego. A na takie zapowiada się I runda East MX Cup w Lublinie. Coś, czego u nas nie było: nowa formuła, nowy cykl i europejskie nagrody!

To już trzecie wcielenie lubelskich mistrzostw w motocrossie. Wcześniej odbywały się tam cykle pod nazwą OML i MML (Otwarte /Międzynarodowe Mistrzostwa Lubelszczyzny). Z początku był to jedynie odpowiednik nieistniejącej „strefy wschodniej”, ale z biegiem czasu zawody te zyskiwały coraz większą renomę i ściągały również zawodników zza wschodniej granicy. Solidną i konsekwentną pracą przekonano sponsorów (swego czasu mocno weszło tam Lotto) a regularnością i budowaniem marki imprezy licznych zawodników i kibiców. Miał więc kto startować, miał kto kibicować.

Tomek Wysocki

Nie raz Lublin pokazał, że jest w stanie zrobić imprezę o zasięgu międzynarodowym, z naprawdę dobrymi nagrodami dla najlepszych. Nagrodami bijącymi wszystkie inne krajowe rozgrywki w MX. To w końcu musiało zaprocentować. Nadszedł właśnie czas, by rozpocząć nowy rozdział w historii motocrossu na lubelszczyźnie. A przy okazji nowy rozdział w polskim MX być może, ponieważ tym razem po raz pierwszy od dawien dawna do Polski przyjedzie konkretna “zagranica”. Swój start potwierdzili mocni i liczący się zawodnicy z kilku sąsiednich krajów. Będą znani z europejskich torów i aren Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini, uczestnicy Mistrzostw Niemiec ADAC a nawet MŚ MX2 czy MXGP.

Weschta/Śimko

Jak np. Martin Krć czy Jaromir Romanćik z Czech. To są riderzy zdobywający często podia u siebie, a bywa że nawet i na ADAC. Do tego wielokrotny mistrz Słowacji Tomaś Śimko. A na dokładkę gość szczególny: Josiah Natzke z Nowej Zelandii, ale mieszkający w Europie. Na zupełnie nowym, przygotowanym po raz pierwszy na to wydarzenie torze przy ul. Janowskiej, wystąpią więc kierowcy, którzy na swoim koncie mają tytuły mistrzów czy wicemistrzów w swoim kraju, a nawet wicemistrzostwo świata Juniorów.

Martin Krć

Gwoździem programu będzie walka o nagrodę główną w klasie OPEN/PRO czyli o okrągłe 2000 EURO! To jest jednak tylko wierzchołek prawdziwej góry lodowej w postaci licznych nagród, i to we wszystkich klasach. Takiej puli w Polsce jeszcze nikt nie zaoferował! W każdej klasie poza OPEN zwycięzca otrzyma 1000zł, większość klas ma nagrody pieniężne do trzeciego miejsca na podium, ale klasa OPEN ma takie nagrody aż do miejsca 15-tego!Dodatkowo Juniorzy dostaną nagrody finansowe do miejsca piątego. Gdy do tego dodamy jeszcze nagrody rzeczowe, oraz kasę przeznaczoną na pokrycie kosztów przyjazdu gości zza granicy, otrzymujemy zupełnie nowy wymiar imprezy motocrossowej. Ba, to jest coś, co zupełnie przebija wyższe przecież rangą Mistrzostwa Polski! W czym tkwi różnica?

Jakub Teresak

Przede wszystkim w podejściu organizatorów i sposobie działania. W odróżnieniu od PZM i nieco przestarzałego, mniej wydolnego sposobu pozyskiwania sponsorów oraz partnerów, tutaj działa się bardzo prężnie, wykorzystując lokalne warunki i popularność motorsportu, którą napędza min. żużel. Gdy jest grupa ludzi, która potrafi dobrze współpracować i zachęcić innych do swojego pomysłu, znajdą się i sportowcy, i kibice, i sponsorzy. Do tego jeszcze marketing sportowy, dobra reklama (nie kilkanaście plakacików po mieście, ale znacznie większa!) i wykorzystanie wszystkich posiadanych atutów. Również obecności żużla i jego kibiców. A to jest właśnie to, czego dotąd w Polsce brakowało, choć aż się prosiło o takie połączenie. MX i speedway ma sporo wspólnego, trzeba mieć jednak pomysł i chęci, by to jakoś ciekawie połączyć. KM Cross Lublin postanowił więc pójść dalej niż ktokolwiek inny w tym kraju i szykuje imprezę MX z prawdziwego zdarzenia. To wydarzenie wpisuje się w rosnący obecnie w Polsce trend do coraz lepszych imprez niezależnych, organizowanych już nie przez PZM, ale przez pomysłowych, pracowitych i nie nastawionych na łatwe, szybkie zyski ludzi. I to właśnie coraz lepiej się sprawdza.

Rudolf Weschta

Lubelska impreza jest tak naprawdę dopiero początkiem nowego cyklu. To I runda, ale szczególna również z innego powodu. Lublinianie chcą uczcić pamięć człowieka, który krzewił i propagował motocross na tych terenach. I który był potem znanym trenerem tego sportu. Dlatego wydarzenie nazwano Memoriał podpułkownika Zbigniewa Matysiaka, zasłużonego dla rozwoju motocrossu zawodnika i działacza. Nowa, dwudniowa formuła powinna więc dostarczyć wiele wrażeń, być może również pogodowych, jako że prognozy przewidują przelotne burze, więc na nowym torze może być znacznie ciekawiej, ale i trudniej. Harmonogram imprezy przedstawiamy poniżej. Organizatorzy przewidują jeszcze kilka dodatkowych punktów programu poza samymi wyścigami. Między innymi wyścigi na pitbajkach, z udziałem znanych postaci lubelskiego żużlowego świata. To też będzie coś nowego! A dodajmy jeszcze fakt, że firmy Lamba Pitbike i Pitbike MRF ufundowały dwie nowiutkie maszyny dla zwycięzców całego cyklu zawodów w kategoriach Junior i PRO.

Tomaś Śimko

Czy jeszcze ktoś jest nieprzekonany, że czeka nas coś kompletnie nowego i innego, niż wszystko co dotąd mieliśmy w polskim MX? Słowacy mają swoją “nową erę motocrossu”, która pięknie się rozwija już trzeci rok. My na razie w skali całego kraju nie mamy nic poza odchudzonym o nieobecność ORLEN-u cyklem MP. Lublin pokazuje jednak, że można mieć nie tylko plany i ambicje, ale można swojej imprezie sportowej nadać rangę prawdziwie międzynarodową, z nagrodami i uczestnikami jakich dotąd nie było.

tor Lublin

Czy to początek jakiejś nowej epoki u nas to pokaże życie, ale już teraz trzeba docenić i pochwalić wysiłki lublinian, ponieważ widać, że tworzą nową jakość i nowy format takich zawodów. I to mimo tego – co zostało bardzo skrupulatnie przemilczane i pominięte gdzie się da – że odmówiono im zimą organizacji rundy Mistrzostw Polski w tym sezonie. Jedynej obecnie możliwej na południowych terenach kraju. To bardzo dobrze, że mimo tego ci ludzie i tak robią swoje, mając ku temu warunki, odpowiednich ludzi, pomysł, nowatorskie podejście i szczere chęci. Chęci zrobienia czegoś naprawdę dla dobra sportu. I takich organizatorów zawsze chętnie wspieramy, popieramy i obejmując swoim patronatem. Jest bowiem rzecza zasługujaca na uznanie gdy widzi się czyjeś uczciwe starania i wysiłki. Dobry przykład zawsze procentuje. Nawet za granicą, bowiem od dłuższego czasu był pewien problem ze ściągnięciem i zachęceniem naszych południowych sąsiadów do przybycia na polskie zawody ciekawszej rangi. Pokutowało bowiem przekonanie, że w Polsce nie przygotowują i nie polewają dobrze torów, a dla niewielkich nagród nie warto jechać taki kawał drogi. Teraz okazuje się, że przyjadą do nas mistrzowie i wicemistrzowie Słowacji i Czech. Do Lublina. Bo warto! Zaskoczone miny Czechów i Słowaków w Myjavie i Pacovie, gdzie na mistrzostwach u sąsiadów pomagaliśmy rozpropagować lubelską imprezę mówiły swoje….”Takie nagrody? U was? WOW! O cholera…” Jeden z najlepszych Słoweńców dopytywał się: “Skąd macie tyle kasy? Przecież tego nie ma nawet na EMX…”

Harmonogram

A jednak Lublin znalazł środki. I pokazuje, że można w środku Europy urządzić coś z prawdziwego zdarzenia. Zapowiada się więc dobre, solidne ściganie i sportowa walka, jakiej być może u nas nie było od czasów gdańskich Mistrzostw Świata z Evertsem. W szranki staną bowiem i nasi najlepsi zawodnicy (przede wszystkim Tomek Wysocki i Łukasz Lonka) i prawie dziesiątka mocnych gości zza granicy w klasie OPEN! Będzie jazda! A czy po suchym czy po mokrym, to się okaże.

Zapraszamy do Lublina! GPS toru: 51.202249, 22.528616

foto: Alek Skoczek, KM CROSS Lublin