Gaba Chętnicki wygrywa MX2, czyżby pokoleniowa wymiana stała się faktem?

3398

Tak się jakoś złożyło, że do tej pory nie mieliśmy okazji zajechać na tor w Lipnie. I bardzo teraz tego żałujemy…

Co prawda często słyszeliśmy wiele pochlebnych opinii na jego temat, ale dopiero kolejna runda ORLEN MXMP rzuciła nas w lipczańskie strony. I okazało się, że nasi informatorzy mieli absolutną rację, bo to jedna z motocrossowych perełek na mapie Polski. Żadnej prowizorki, toalety i prysznice murowane (plus rzecz jasna tojtojki, żeby nie było tłoku), murowany taras widokowy z zacnym miejscem dla spikera, dojazd na depo i do parku maszyn bez narażania samochodu na utratę zawieszenia. Jednym słowem Europa!

Miko Stasiak

Ale to nie wszystko, tor wyrównany, kamieni jak na lekarstwo, a gdy po każdym wyścigu na prostą startową wyjeżdżały trzy potężne maszyny równające i bronujące, kopara nam opadła. Niemal jak w Lommel. Dlatego marshale w kaskach wcale nas nie zaskoczyli. Już nie będziemy wracać do nieszczęsnej rundy w Gdańsku, ale Lipno wpisujemy na listę miejsc zdecydowanie bardziej nadających się na MXoEN. Tyle tytułem wstępu… W sobotę do rywalizacji przystąpiły cztery klasy: Mastersi, Kobiety, MX65 i MX2. Nas przede wszystkim interesowały dwie ostatnie klasy, pierwsze pozostawiamy patronom medialnym zawodów zwłaszcza, że niektórzy mogą liczyć na gotowca z biura prasowego.

Dawid Zaremba

A zatem na pierwszy ogień najmłodsi riderzy… Tu niespodzianek nie było, na ciągle nie do końca sprawnym motocyklu (po awarii skrzyni biegów w Strykowie czasu było naprawdę niewiele) obydwa biegi w cuglach wygrał Mikołaj Stasiak. Gościu jest nie do objechania. Jak sam przyznał, trochę pomogła mu specyfika toru zdecydowanie technicznego, na którym nie szybkość, a umiejętności decydowały o sukcesie. A że Miko w Akademii ORLEN Team posiadł już ich sporo, więc z wygraną nie miał większych problemów. Drugi „akademik” (tym razem z „dziką kartą”) Dawid Zaremba niestety w pierwszym przejeździe nie był w stanie pokonać tremy, w drugim głowa pracowała już jak należało, niestety kilka gleb pozbawiło tego znakomitego jeźdźca miejsca na podium. Ale potraktujmy to jako wypadek przy pracy, bowiem Dawcio to talent niewątpliwy i nadal zajmuje drugie miejsce w generalce.

Polnar/Stasiak/Gazda

Ale uwaga, bardzo groźny staje się niezrzeszony Piotr Kajrys, który jak tak dalej pójdzie pewne w przyszłym roku zasili szeregi Akademii. Podobnie zresztą jak Mieszko Polnar (2) i Seweryn Gazda (3). Tak więc jak widać na pudle zaczyna robić się tłoczno i kto wie, jak sześćdziesiątkarze zakończą tegoroczny sezon. Myślę, że spiritus movens Akademii Marek Dąbrowski może mieć twardy orzech do zgryzienia. Niewątpliwie sobotnim hitem były wyścigi MX2. Nikt nie miał wątpliwości, że faworyt jest tylko jeden a tymczasem… A tymczasem Łukasz Lonka (bo o nim mowa) nie ukończył pierwszego biegu ze względu na awarię motocykla. Ale nie dlatego wygrał kolejny „akademik” Gaba Chętnicki. On po prostu objechał Mistrza na szóstym kółku.

Wszyscy byli ciekawi co będzie w drugim przejeździe tym bardziej, że jak wieść niosła Lonia kolejnej ćwiartki nie posiadał. I oto wydarzyła się się rzecz niezwykła, bo po raz wtóry tego dnia: swoje „drugie” moto odstąpił Łukaszowi Szymon Staszkiewicz, także z ekipy „orląt” (z pożyczonego motocykla skorzystał też Seweryn Gazda). Naprawdę piękny, sportowy gest. No i Lonka pojechał, co prawda wygrał ale na pudle nie stanął. Jako pierwszy został sklasyfikowany Chętnicki, drugi był Karol Kruszyński (również Akademia ORLEN Team), trzeci Kuba Barczewski, Czyżby kolejny dowód na to, że pokoleniowa wymiana staje się faktem?

Chętnicki/Olszewski

Ogromnego pecha miał natomiast kolejny „akademik” Wiktor Jasiński. W pierwszym wyścigu na pierwszym zakręcie sczepił się z dwoma rywalami, by jako ostatni ruszyć w pogoń za uciekająca stawką. Ambicja i umiejętności sprawiły, że z dalekiego końca do mety dojechał na 15. miejscu. Wnioski? Poziom Mistrzostw rośnie z rundy na rundę, emocji jest coraz więcej, a Akademia udowadnia, że poza umiejętnościami uczy zawodników zasady fair play (Staszkiewicz), wyrabia ambicję (Jasiński) i wytrwałość (Stasiak).

fot. Krzysztof Hipsz