Jak Amerykanie uczyli nasze dziewczyny i naszych chłopców motocrossu.

Przylecieli do Polski kilka dni temu. W planach na pierwszy ogień miały pójść zawody w Bartoszycach. Niestety wodny kataklizm zalał wszystko co było do zalania i organizatorzy II rundy Mistrzostw Strefy Północnej musieli imprezę przełożyć na koniec maja.

Nasi goście jednak nie próżnowali, bo odwiedzili w piątek w Strykowie Pawła Wizgiera i jego podopiecznych, by dzień później pojawić się na torze „U Rysia”, gdzie trening z blisko dwudziestką riderów miał poprowadzić Bader Menneh.

Bader to amerykański zawodnik MX i SX mieszkający we Włoszech, gdzie szkoli zawodników do Mistrzostw Włoch oraz Mistrzostw Europy. Zwycięzca MXGP Austrii w 1992 roku, triumfator drugiego wyścigu podczas MXGP Argentyny w 1994 roku, trzykrotny zwycięzca supercrossowych Mistrzostw Włoch w latach 1991-1993 i Motocrossowych Mistrzostw Włoch.

Jeździł między innymi dla teamu Kawasaki oraz Pepsi Honda. Tak więc nadarzała się niezwykła okazja, aby skorzystać ze wskazówek prawdziwego Mistrza. Towarzyszył mu Marshall Barnes, 24-latek startujący m.in. w Motocrossowych Mistrzostwach Stanu Kentucky oraz bardzo popularnych w USA zawodach Arenacross. Trzecim amerykańskim muszkieterem był Mitch Barnes, tata Marshalla, założyciel FCA Motocross https://www.fcamx.org/. Stronę polską reprezentowali Agata i Przemek Dwulat oraz Wojtek Górnicki.

Miejscówkę wybrali idealną, tor „U Rysia” od dawna cieszy się dobrą renomą w środowisku motocrossowym. Strzał okazał się celny, bowiem tak wygłaskanej nitki dawno nie widziałem, choć miał to być „tylko” trening. Prawdziwą ozdobą jest zbita z bali góralska (?) chata, za którą skryły się potężne maszyny do bronowania i równania skoków, zakrętów i prostych.

Moją uwagę przykuł także profesjonalnie obrendowany dostawczak z logo mxcamp.pl, podobnie zresztą jak i wystawione sprzęty. Yamaha została sprowadzona przez Firmę Bros Racing, Kawasaki dostarczyło Lobo Racing a zawieszenia dla naszych Przyjaciół przygotował Piotr z Tech-mot Suspension korzystając z najnowocześniejszych urządzeń badawczo pomiarowych. Piotr bardzo angażował się podczas treningu ustawiając zawieszenia uczestnikom oraz był nieocenionym wsparciem technicznym z którego mogli korzystać nasi amerykańscy goście. Nad całym przedsięwzięciem czuwała także Opatrzność, bowiem na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem zajęć deszcz przestał padać, wyszło nawet słońce. Jednym słowem warunki powstały idealne.

Przed godziną dziesiątą zjawili się prawie wszyscy zapisani uczestnicy treningu, wśród nich kilku riderów znanych z rozgrywek pucharowych i mistrzowskich, pojawiły się także dziewczyny. Krótka odprawa i początek zajęć, najpierw na sucho. Pierwsze wskazówki Badera dotyczyły pozycji na moto, kolejny punkt programu to rozgrzewka, w której wzięli udział także… rodzice uczestników. Kilkadziesiąt ćwiczeń, z których część została „zaczerpnięta” z listy dedykowanej zawodnikom supercross. Na pewno się przydadzą.

No i wreszcie upragnione jazdy bacznie obserwowane przez Menneha, który przyglądał się jak podopieczni pokonują skoki czy dohamowuja. Po ogłoszonej przerwie dokładna analiza popełnianych błędów, padły także słowa pochwały pod adresem kilku uczestników, których jazda bardzo się trenerowi spodobała. I tak to trwało przez kilka godzin. W międzyczasie pojawili się w padoku dwaj znamienici goście – ojcowie wspomnianych wcześniej Wojtka i Przemka: pierwszy, Pan Wojciech Górnicki to były prezes legendarnego sochaczewskiego klubu „Szarak”, z kolei Pan Dwulat to także niezwykle barwna postać w polskim sporcie, gdyż to dzięki niemu amerykański baseball trafił pod polskie strzechy.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, na pożegnanie uczestnicy otrzymali oryginalne amerykańskie czapki i rozjechali się do domów. Konkluzja? Obyśmy podobnie zorganizowanych treningów mieli jak najwięcej.

tekst i foto: Krzysztof Hipsz/X-cross Media