Joanna Miller o sobie, o kontuzji, o powrocie na tory

Joanna Miller, nasza eksportowa zawodniczka wyrusza do Włoch na pierwszą rundę Mistrzostw Świata Kobiet. Ma za sobą ciężko przepracowaną zimę po ubiegłorocznej kontuzji. Znamy doskonale jej wolę walki dlatego jesteśmy pewni, że dostarczy polskim kibicom niezapomnianych wrażeń.

Poważna kontuzja odniesiona w ubiegłym roku sprawiła, że miałaś długą przerwę w startach i treningach (przypomnij co się stało?) Jaki jest stan na dzisiaj? Jak przebiegała rehabilitacja?

Zgadza się. W zeszłym roku na pierwszej rundzie Mistrzostw Polski startując w klasie Open zerwałam więzadła w kolanie. Na początku myślałam, że dam radę dokończyć sezon, jednak każdy start kosztował mnie tyle bólu, że zdecydowałam się na operację. Potem pięć miesięcy wyczerpującej rehabilitacji i powrót na moto.

Od pewnego czasu intensywnie trenujesz. Gdzie, pod czyim okiem i jak oceniasz swoją
formę? Co już jest OK, a nad czym musisz jeszcze popracować?

Staram się jak mogę. Tej zimy po raz kolejny dzięki Panu Markowi Dąbrowskiemu miałam możliwość trenować jako w Orlen Akademii pod okiem Justina Morrisa. Do tego duży wysiłek na rehabilitację kolana i poprawę kondycji. Teraz trochę trudniejszy okres od kilku tygodni bo niestety praca, uczelnia i kiepska pogoda. Nie czuję jeszcze, że to jest 100% sprawności i moich możliwości, ale jak na ten okres czasu, który miałam do wykorzystania uważam, że jest nie najgorzej. Czasem w głębokich koleinach czuję, że głowa nie pozwala mi na to co bym chciała. Kolano nadal opuchnięte i czasem potrafi boleć, ale to tylko kwestia czasu i godzin spędzonych na motocyklu

Starty w MŚ to spore koszty. Kto w tym roku Cię wspiera i na czym polega ta pomoc?

Kolejny rok mogę liczyć na pomoc Polskiego Związku Motorowego w startach w Mistrzostwach Świata i Europy. Jestem ponownie członkiem Akademii ORLEN Team. Ogromne wsparcie otrzymuję również od firm Duust, Poltarex i Penrite. W tym sezonie do #MillerTeam19 dołączyły jeszcze firmy SHOEI Polska, Dobre Sklepy Motocyklowe i Holeshot. Otrzymałam także najlepsze okleiny od SMStickers i plastiki od Moto Ars Acerbis. Bez nich też sezon byłby niemożliwy. Oczywiście nie mogę zapomnieć o tacie, bez którego wsparcia na pewno bym nie dojechała samochodem do Hiszpanii czy nawet na bliski trening. Ogromnie chcę podziękować mojej przyjaciółce Basi, która poświęca swój czas żeby mi pomagać i jeździć ze mną za wszystkie zawody.

Pierwszy wyścig to Mistrzostwa Świata w Pietramurata. Znasz ten tor? Jak go oceniasz? Na co trzeba szczególnie zwrócić uwagę?

Tor mi bardzo dobrze znany, to tam stanęłam na trzecim stopniu podium. Pierwszy i jak dotąd ostatni raz w życiu. Nie wydaje mi się, żebym musiała na coś szczególnie zwrócić uwagę. Najważniejszy jest start i żeby popełnić jak najmniej błędów. Tydzień później druga eliminacja w Portugalii. Także bez względu na wynik nie mogę się poddawać. Trener powiedział, że mam jechać wszystkie rundy spokojnie, żeby wjechać się w sezon i nie złapać kolejnej kontuzji. Jednak wszyscy wiedzą jak się jedzie „spokojnie”, gdy maszyna opada…

Obserwujesz poczynania swoich konkurentek? Czy sądzisz, że są szanse aby wbić się w pierwszą dziesiątkę?

Tak, mam kontakt z niektórymi topowymi zawodniczkami i nawet udało mi się z kilkoma umówić na trening. Pierwsza dziesiątka to cel numer jeden na ten sezon jednak wiem, że po takiej długiej przerwie ciężko będzie mi się odnaleźć wśród takiej konkurencji.

Czy zobaczymy Cię także na polskich torach?

Oczywiście! Jadę 6/7 rund Mistrzostw Polski. Niestety Oborniki pokrywają mi się z Mistrzostwami Świata w Teutshenthal. Chciałam jeszcze przy okazji podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają bo bez nich ten sezon byłby już tylko marzeniem.

Trzymamy kciuki i czekamy na dobre wieści z Pietramurata.

fot. ARC