Kuba Kowalski przed ostatnią rundą Mistrzostw Włoch. Kierunek Mantova

Za chwilę Kowalski Team zaokrętuje się na promie, by ruszyć w blisko 9 godzinny rejs z Sardynii na „włoski but”. Tuż przed podniesieniem kotwicy porozmawialiśmy z Mirkiem Kowalskim.

„W niedzielę startujemy na torze w Mantowa, za nami ciężki wyścig w Alghero. Przypomnę, że pierwszy bieg poszedł znakomicie, Kuba wjechał do Top20. W drugim poszło gorzej, dostał krwotoku chyba z przemęczenia. Przed startem było ok, na zapoznawczym okej, ale potem „młody” zaczął sygnalizować, że lipa. Ruszył na tor, krew leciała z nosa, on walczył i w sumie było jak było. Chciał zjechać w trakcie, jednak przekalkulował i dotrwał do końca. Po Alghero potrenowaliśmy na twardszym torze w Villamar, przypominającym ten w Mantova gdzie jedzie się na dużych prędkościach, a dziury są bardziej kanciaste. Mieliśmy jedną wysiadkę, na błotku trochę Kubę powiozło i poszedł w kozły, ale nic się na szczęście nie stało. Było tam sporo innych zawodników szykujących się do ostatniej rundy Mistrzostw Włoch, m.in. Gajser, Seever i Febvre. Teraz nocny rejs, w Mantova powinniśmy być ok. 12, o 14 otwierają biuro zawodów. Ciekawostka, ze względu na Covid do odbioru technicznego i pomiaru głośności wezmą tylko 10 motocykli z każdej klasy wytypowanych losowo. Z moto Kuby wszystko ok, jest dobrze przygotowane, zmieniliśmy opony i….wgniecioną rurę wydechową. A sam Kuba? Kuba jest w dobrej formie choć przyznaje, że jadąc na Sardynie myślał, że będzie szybszy. Ok, on jest szybki ale szybkich i szybszych jest dużo więcej niż się spodziewał. Różnice czasowe między zawodnikami to dziesiętne sekundy, chwilę się zawahasz i zostajesz w tyle. Wiemy też, że czołówka jest poza naszym zasięgiem przede wszystkim ze względów budżetowych. Żeby ścigać się z Top10 trzeba jeździć na paliwie wysokooktanowym, trzeba mieć silnik bardzo mocno przerobiony, te włoskie 125-tki z przodu jadą sakramencko szybko. Oczywiście nie ujmując niczego samym zawodnikom, bo ci są też bardzo mocni. W Mantova już zgłosiło się ponad 70 zawodników w klasie MX125, poziom jest wyrównany więc to będzie pierwsza poważna bariera do pokonania, żeby znaleźć się w pierwszej 40-tce. Bo potem wbrew pozorom będzie łatwiej. W planie oczywiście Top 20.