Mega upalanie na węgierskich torach, alternatywa dla Włoch i Hiszpanii

Polak Węgier dwa bratanki… Z tym starym powiedzeniem na ustach postanowiłem zorganizować wyjazd wieńczący sezon 2019.

Na pierwszy ogień poszukiwania obiektu hotelowego. To zawsze problem, bo to albo za daleko od toru lub za drogi. Ale nie byłbym sobą gdybym nie sprostał i tym wymaganiom. Hotel Marina All Inclusive od hotelu do Balatonu dzielił nas jedynie 40m trawnik na którym stały leżaki, tory Tapolca I Aika 48 km od hotelu (45min jazdy), widać że Węgrzy podchodzą do tego z sercem. Jestem pewien że ten kierunek moich wyjazdów szkoleniowych będę obierał częściej.

Droga z Mrągowa do Balatonfured rewelacja, po dotarciu do hotelu pierwsze budujące info: do dyspozycji mamy pełne wyżywienie, basen, siłownie i saunę, kręgle oraz bilard. Parking przy hotelu strzeżony i bezpłatny, zamknięty szlabanem z możliwością delikatnego serwisu naszych maszyn.

No i czekająca na nas kolacja: zastawione bufety z ciepłymi posiłkami oraz cała gama warzyw i owoców. Mój żołądek zakochał się w węgierskiej kuchni, świeżej i na pierwszy rzut oka bez dodatków chemii. Rano wyjazd na tor Tapolca. Opłata jest mocno europejska (25 EU), ale obiekt jak marzenie.

Mamy tutaj tor superenduro, są podjazdy i trasa w lesie, jest tor dla początkujących i tor motocrossowy z kilkoma super hopami, w tym jeden gigant dość przerażający na początek. Obiekt pięknie usytuowany w odległości 40 minut jazdy od hotelu, poprzez malownicze i bardzo zadbane miejscowości. Węgry to taki kraj w którym Polak czuje się jak u siebie, brak ciśnienia i pośpiechu a także duża życzliwość są zauważalna. Na torze spędziliśmy dwa dni, gdzie prysznic, toalety to standard a miejsca postojowe na zielonej trawce przy ciepłym słońcu dawały pełnię szczęścia. Jedyny mankament to brak śmietników, ale te są na hotelowym parkingu.

Tor AJKA otoczony wzgórzami wykorzystywanymi jako naprawdę ciężkie podjazdy. Gdy tylko zaczęliśmy się rozpakowywać uruchomione zostało podlewanie z wewnętrznego zbiornika, zasilane motopompą. Na terenie oprócz zadbanych toalet z prysznicami i metalowych zlewów do mycia naczyń jest bar i mega uczynny opiekun obiektu. Dla najmłodszych plac zabaw ze zjeżdżalnią i huśtawkami. Ajka to obiekt jakTapolca wykorzystywany także do zawodów. Nitka toru szybka, techniczna z wieloma dużymi skokami (bezpiecznymi) podłoże twarde, bardzo przypominające Mrągowo. Po 6 dniach spędzonych na Węgrzech czas na powrót z przekonaniem iż kolejny przyjazd w marcu na szkolenie otwierające sezon to bardzo dobry pomysł.

Polecam Węgry ponieważ tutaj wszyscy się uśmiechają, jeśli masz problem to na 100% uzyskasz pomoc i w końcu dlatego, że ceny takie same jak we Włoszech czy Hiszpanii ale dwa dni krócej się jedzie w obie strony. Łącznie 2720km. Podczas wyjazdu nie zabrakło wycieczki fakultatywnej do Sofok, Tihany w którym jest mega widok na cały Balaton oraz obiadu w restauracji na dachu której stał Fiat 500. Dla mnie wyjazd udany, bo młodzież poprawiła umiejętności, jest potencjał który zaowocuje w naszych polskich zawodach. Zapraszam wszystkich chętnych do kontaktu – marcowy wyjazd 5.03.2020 do 12.03.2020, tomekpiorkowski@icloud.com, +48501558555

tekst i zdjęcia: Tomek Piórkowski