Na dobry początek dobre miejsca Polaków w Mistrzostwach Holandii (ONK)

Weekend 23-24 marca obfitował w wydarzenia na europejskich torach motocrossowych.

Najlepsi na świecie ścigali się w angielskim Matterley (o tym napiszemy osobno) w ramach II rundy MŚ MXGP i EMX, a w Holandii ruszył bardzo popularny cykl ONK (Otwarte Mistrzostwa Holandii). Ścigano się też w Niemczech. W obu tych krajach odbywały się również fascynujące wyścigi krajowe sidecarcrossów.

Holandia ONK

Dwudniowe zawody na znanym torze w Mill zgromadziły potężną liczbę uczestników, i to we wszystkich możliwych klasach – od 50 do 500ccm! W poszczególnych klasach startowało: w 50ccm – 37 riderów, w 65 (małe koła) – 28 riderów, w 65ccm (duże koła) i w 85ccm (małe koła) 31 małych zawodników, w 85ccm (duże koła) – 65 riderów. w klasie 250ccm – 57 riderów, w 500ccm – 32 riderów, a w “setkach” aż 66-ciu riderów. W tym istnym motocrossowym oceanie i międzynarodowym towarzystwie pojawiła się w końcu wyraźniejsza, liczniejsza polska grupka.

Łącznie startowało tam sześciu Polaków. Wprawdzie stawka w wyższych klasach była nieco odchudzona z uwagi na fakt, że to co najlepsze w tej części Europy startowało w Matterley Basin, ale liczba uczestników i tak przyprawia o zazdrość i podziw. Za to w klasach niższych (od setek w dół) zjawili się ci najlepsi. Za tydzień bowiem ruszają wyścigi EMX125 w Valkenswaard i zawody w Mill były znakomitą okazją do sprawdzenia się i zobaczenia, kto z czym wchodzi w sezon. W klasach najniższych jak zwykle w Holandii wzięła udział cała masa małych motocrossowców.

Spośród polskich uczestników najlepiej wypadli Łukasz Lonka (4 miejsce w klasie 500cm) i młody Piotrek Kajrys, który wywalczył wysokie 3. miejsce w pierwszym wyścigu klasy 65ccm (duże koła), a w drugim mimo gleby zdołał jeszcze wyrwać na tyle dobrą pozycję, że wystarczyło to do zajęcia dobrej, piątej lokaty w tych zawodach. Startowali też Damian Zdunek (14. w klasie 85ccm) Marcin Bandosz (24. w setkach) i Konrad Dąbrowski (250ccm). Pojawił się też na maszynie startowej, po przerwie spowodowanej kontuzją Szymon Staszkiewicz (25. lokata po jednym wyścigu całkiem udanym i jednym z gorszym wynikiem). Tak więc sezon wybudził prawie wszystkich z zimowego snu i dobrze, że przed odległym jeszcze cyklem MP nasi riderzy ścigają się z silniejszymi. Tor w Mill już swego czasu nieźle rozgryzł Lonka, który zajmował tam naprawdę wysokie miejsca w mistrzostwach ONK.

Jakie wrażenia wywozi z Mill Marcin Bandosz? Zawody w Mill były moimi pierwszymi w tym sezonie, oraz pierwszymi na nowym motocyklu Husqvarna. Przed zawodami miałem dwutygodniową przerwę z powodu małej awarii motocykla. Do Mill przyjechało aż 70 zawodników z klasy 125ccm. Tor był bardzo ciężki, chyba najcięższy na jakim byłem do tej pory. Na czasówce zająłem 18. miejsce w pierwszej grupie ale wiedziałem, że mogę jechać lepiej. W pierwszym biegu zająłem 28. miejsce. To głównie słaby start przyczynił się do tego, że dojechałem na tej pozycji, ale w drugim biegu był już lepszy start i pewniejsza jazda. Dopiero wtedy poczułem ten tor i jechało mi się całkiem dobrze. Przyjechałem dwa oczka wyżej, czyli 26-ty, ale za to była bardzo dobra walka do końca wyścigu. Chłopaków przed sobą miałem jakby na widelcu, ale… jednak Holendrów nie jest łatwo wyprzedzić i objechać u siebie. Jak na pierwsze zawody w sezonie jestem zadowolony i optymistycznie nastawiony na następne rundy za granicą oraz w Polsce. Następne zawody w których wystartuję, to będzie już Dutch Masters w Oss 14 kwietna.

Liam Everts

A kto był pierwszoplanowym bohaterem w na ONK w Mill? W odchudzonej mocno klasie 250ccm najlepszy okazał się Cyril Genot, w “pięćsetkach” Lars Van Berkel (MXGP) przed znanym Finem Miro Sihvonenem. W “setkach” zaś ścigała się cała chmara najlepszych z tej części Europy. Karssemakers, Everts, de Wolf i Mc Lellan. Wszystkich pogodził jednak nieoczekiwanie Rosjanin Maksym Kraiev, który jest w tej klasie lepiej wyjeżdżony. Za nim na podium klasy 125ccm uplasowali się Cameron Durow i znakomity technik na piasku, Holender Kjell Verbruggen. Kolejne miejsca zdobyli już jednak świeżo upieczeni debiutanci: Karssemakers, Everts i Mc Lellan. Klasę 85ccm wygrał były mistrz świata z 65ccm Ivano Van Erp. Młody Holender wjeżdża się coraz lepiej w większy motocykl. W grupie 65 i 85ccm (odpowiednio duże i małe koła) najlepszy był Janis Reisulis (brat Karlisa) przed rewelacyjną dziewczynką z krainy tulipanów lejącą chłopaków, czyli oczywiście Lotte Van Drunen. Holandia ruszyła więc na całego, a teraz przed nami pierwsza z dwóch największych imprez motocrossowych w tym kraju: MXGP w Valkenswaard, skąd na własne oczy będziemy śledzić i relacjonować wydarzenia.

Niemcy

Runda mistrzostw wewnętrznych w MX2 i OPEN w Schnaitheim odbywała się wraz z Pucharem Kobiet, w którym wzięły udział najlepsze zawodniczki z Niemiec i paru krajów ościennych. Dziewczyny w kolejny weekend rozpoczynają sezon MŚ kobiet (Valkenswaard), więc te wyścigi były ostatnim sprawdzianem formy dla Larissy Papenmeier i koleżanek po fachu. Larissa zwyciężyła dwukrotnie więc chyba o formę aktualnej II wicemistrzyni świata można być spokojnym. W MX2 wraz z OPEN wystartował nasz Gaba Chętnicki, jednak tym razem poszło mu nieco gorzej niż przed tygodniem we Frankenbach. Ale… ścigał się z całą gromadą silniejszych, na maszynach 450cm, więc zajęta pozycja nie oddaje realnego wyniku. Klasę OPEN wygrał znowu Austriak Lucas Neurauter przed Stefanem Ekeroldem. Startowali niektórzy najlepsi Czesi, byli też Szwajcarzy i Belgowie. Gaba Chętnicki: Ciężko było tym razem, bo praktycznie cała pierwsza 20-stka to same 450-tki, więc ja na tej mojej ćwiartce siłą rzeczy nie miałem większych szans na dobry wynik. Jeden wyścig wygrałem z Josiahem Natzke, drugi z nim przegrałem. Było mało dobrych chłopaków w MX2, dlatego trudno tu mówić o przełożeniu wyniku. Grunt żeby być cały czas w czubie i radzić sobie jak najlepiej. Przede mną ADAC w Drehnie, więc zobaczymy jak to wszystko co dotąd zrobiłem tam zaprocentuje.

P.S. W odniesieniu do poprzedniego materiału, poświęconego odwołanym zawodom w Axel (I runda Dutch Masters) należy się paru osobom specjalny komentarz. Jeżeli określenie “skromna polska ekipa” (czyli zaledwie 1 rider) komuś nasuwa wyłącznie negatywne skojarzenia, to znaczy że ten ktoś ma problem z logiką i to na poziomie podstawowym. A na problemy z logiką doradza się dwie rzeczy: powrót do szkoły, potem zaś wizytę u odpowiedniego specjalisty…

fot:  Vincent Fotografie, Luiza Kajrys, ARC