Nasz trening we Włoszech – porady kiedy, za ile, jak i z czym

1006

Hiszpania daleko, Włochy trochę bliżej. Węgry, o ciekawie ciekawie. Znajomy polecał, ale organizacyjnie tak po polsku – opiekun toru nie wie, czy będzie mu się chciało…

Hiszpania odpadła przez odległość. No dobra, zaakceptowaliśmy Włochy, tory Ottobiano i Dorno, kilka innych (będziemy zmieniać). Program Rozwoju Młodzieży MX rusza pełnym ogniem. Alpinestars, SHOEI Polska, FLY, FOX, GoPro, Yama-Sklep, KTM-SKLEP, Penrite i oczywiście patronat medialny X-cross.

Jak zadeklarowali swoją obecność w tym projekcie, tak dotrzymali słowa i działamy. Trzy miesiące przed wyjazdem bilet do Mediolanu to koszt 260zł w obie strony, wynajęcie samochodu na 7 dni to koszt tylko 300zł! Ale byłoby zbyt pięknie, gdyby był samolot a ktoś zawiózł nasze motocykle na miejsce (łącznie z dojazdami ok.4000km, plus nocleg i wyżywienie dla kierowcy). W naszym przypadku koszty dla jednej osoby były następujace: transport busem 1000zł, wyżywienie 700zł, tor 720zł, paliwo na miejscu 300zł, nocleg ze śniadaniem 1000zł plus nieplanowane wydatki. Celem naszej wyprawy jest sport i rozwój zawodników przed sezonem w Polsce, tak więc trener (Tomek) skrzyknął ekipę (a chętnych nie brakowało) i wzięliśmy się za przygotowania. Co ciekawe zgłosili się tzw. dorośli amatorzy przyjeżdżający do Mrągowa na treningi, pałający wielką chęcią startów w okręgówkach czy strefach.

Motocykl po serwisie (tyle ile się da wymieńcie, bo kiepsko by było siedzieć na miejscu i tylko się przyglądać), dwa komplety ciuchów, buty (dwie pary), kask, rękawiczki (ile macie), gogle (ile macie) plus zrywki i szybki, ochraniacze, narzędzia, kompresor, dętki, kanister, fotel, namiot – rzeczami technicznym najlepiej gdybyby zajęła się jedna osoba, bo zaoszczędzi to miejsca. Nie wspominam o ubraniach czy bieliźnie, a w tym wypadku lepiej więcej niż mniej. Andrzej Goleń, Kuba Potocki, Jonasz Gajda, Antek Dmochowski, Marcin Wójcik, Marek Pijanowski zapakowani wyruszyliśmy z Mrągowa o godz. 7.30 z nadzieją na bezciśnieniowe dotarcie do celu następnego dnia o max szóstej wieczorem. Wiem, że można cisnąć, ale jestem odpowiedzialny za grupę i chcę by wszyscy dali z siebie wszystko podczas zajęć (rano motocykl, póżniej rower lub bieganie – sport to sport), więc zaplanowaliśmy nocleg w Niemczech.

Dzień 1 – Mrągowo – Drezno = 600PLN to koszt paliwa + nocleg ze śniadaniem dla 7os 266euro. Drogo, ale wygodnie i czysto. Mała uwaga, sprawdźcie pojazdy przed wyjazdem dokładnie, bo serwisy przy autostradach mają ceny znacznie wyższe dla tych co w drodze i litości nie znają.

Dzień 2 – Koszty, koszty, tak można określić dzień drugi. Paliwo w Austrii 84eur, włoskie autostrady 15eur, no i te przeklęte szwajcarskie footradary (czekam na mandaty).

Dzień 3 (1-sze jazdy) – Tor Dorno 25eur dorosły, 20eur dzieci. Dwa tory, jeden tylko z dwoma hopami, drugi poważny, fajny, mocne latanie. Sam się przełamałem na największe skoki, idealna nawierzchnia mimo deszczu. Pamiętajmy że to Włochy, więc obiadowa siesta wszędzie, knajpki czynne od 19. Trzeba szukać, ale można kawałek pojechać i znaleźć jak my coś ciekawego.

Dzień 4 – Deszcz, mocne opady. Trzeba było zorganizować czas, więc pobliska siłownia 10eur od osoby i 2h treningu, pózniej rowery i na koniec dnia Pawia. Miasto bardzo urokliwe i tanie. Wyśmienita pizza, makarony i to za 15eur za osobę. Lody na koniec nas pozytywnie zmasakrowały, wracamy tam za dwa dni.

Dzień 5 – Dorno znowu. Tor równany dwa razy dziennie, pyszny makaron na torze w cenie 6eur z napojem i to wystarczy. Jest wtorek, a na torze 60 osób. Niesamowite, czy w Polsce chętni do jazdy płaciliby np. 60zł (15EUR), gdyby tor był przygotowywany? Czy w naszym kraju bylibyśmy tak karni, aby nie wjeżdżać na tory bez płacenia, szanując pracę administratorów obiektów MX?

Dzień 6 – Ottobiano – prawie Mekka MX-owców, ponad 100 osób w środku tygodnia to standard. Cena to 25eur za tor National, 30eur za INTERNATIONAL. W każdym wypadku są warte swojej ceny. Jutro wracamy. Jedzenie na torze pyszne, makaron 5eur, kawa idealna – tylko pozazdrościć. Namawiam wszystkich opiekunów rodzimych torów, aby sami wybrali się za granicę lub wysłuchali tych co tam byli, i podpatrzyli jak zmodernizować nasze obiekty. Jeśli poprawimy to i owo to chętni do jazdy i płacenia się znajdą. Sa także ci, co jeżdżą bez pieniędzy, ale jak to mówią „stać na konia, to stać i na lejce”.

Dzień 7 – Powrót, busy zatankowane, spakowane, tylko szkoda opuszczać takie miejsce.

Ceny wysokie, ale za jakość się płaci. Dobre przygotowanie przed sezonem lub idealne polatanie nie ma ceny. Nie kupisz i nie wytargujesz takiego samopoczucia. W drodze powrotnej nocujemy w Dreżnie w tym samym hotelu, więc 800zł za dwójkę i trójkę plus dodatkowo płatne wyśmienite śniadanie. Reasumując – wyjazdy takie nigdy nie należą do tanich, bo to jest sport. Można jechać na doczepkę, ale zasady muszą być ustalone zawczasu, żeby nie skwasić atmosfery.

tekst i zdjęcia: Tomasz Piórkowski