Ochotnica, miejsce gdzie spełniają się off roadowe marzenia (Puchar Południowej Polski)

Chociaż lało, było zimno, kamienie śliskie a i podejście na padok także “hardkorowe”, na starcie Pucharu Południowej Polski CC pojawiło się 191 riderów gotowych na wszystko.

Preludium zawodów to specjalny sobotni podjazd wymagający nie tylko świetnej techniki, ale także wyobraźni, włączonego myślenia i niezawodnej maszyny. W szranki stanęło 20 jeźdźców, a ich zadaniem było dojechać jak najbliżej wierzchołka podjazdu. Eliminacje odbywały się w ulewnym deszczu a mimo to wszyscy zgłoszeni starali się osiągnąć jak najlepszy wynik.

Jedni kończyli na 20 metrze, inni na 50-tym, natomiast maksymalną odległość 85 metrów pokonało czterech zawodników. A zatem dogrywka z której zwycięsko wyszedł Krzysztof Nędzka z Krakowa. W nagrodę otrzymał od jednego ze sponsorów markowy kask. A skoro o sponsorach mowa…

Zawody organizowane przez Gorczański Klub Motorowy mają już swoją historię. Organizowane od pięciu lat przechodziły różne koleje losu, jednak w tym roku wygląda na to, że GKM pod wodzą prezesa Szymona Wójciaka wchodzi w swój złoty okres.

Przede wszystkim dzięki znakomitej współpracy z wójtem gminy Ochotnica Tadeuszem Królczykiem, który nie tylko dobrym słowem ale i dutkami wsparł organizację zawodów. Poza nim cała masa lokalnych firm, które same zgłaszały się do Szymka oferując kasę.

Jednym słowem full profeska i tylko jednego się obawiano, czy załamanie pogody nie spowoduje, że w niedzielny poranek w biurze zawodów zjawi się tylko garstka śmiałków ostrego, górskiego upalania.

Nic podobnego… Takiej frekwencji nikt się w tych ekstremalnych warunkach chyba nie spodziewał. Tym bardziej, że zawodników czekał nie piach ale bardzo śliskie kamienie i rwące strumyki pojawiające się nie wiadomo skąd na trasie przejazdu. Większość jeźdźców to gorole, twardzi i uparci jak na prawdziwego człowieka z gór przystało. Zresztą nazwiska mówią same za siebie: Bachleda, Gąsienica-Gładczan, Gąsienica-Daniel…

Ale pojawili się także zawodnicy z rejonów nie tak bardzo górskich jak Starachowice, Kielce czy Kraków, również zaprawieni w off roadowych bojach dzielnie rywalizując z lokalesami. Startujących zawodników podzielono na dwie grupy: w pierwszej znalazły się klasy Expert S1, Junior, Amator S1 i Hobby.

Zgaszone silniki, ręce na kask… Zaczynamy odliczanie i start. Krótka prosta pod górę pełna kamieni. Okazało się, że nie wszyscy byli w stanie poradzić sobie z tą stromizną, którą bez problemów, bez jednej wywrotki pokonała klasa… Hobby. Jak jeden mąż, szok!

Potem co prawda było już nieco gorzej, bowiem 7-mio kilometrowa okazała się bardzo wymagająca i bardzo trudna zarówno dla ludzi jak i sprzętów. W miarę upływu czasu coraz więcej zbetonowanych rąk i dymiących chłodnic. Ratunkiem często bywała podana przez kogoś przygodnego butelka z wodą.

Do tego dodajmy zacinający deszcz, zachlapane gogle i coraz większa ilość błota klejącego się do motocykla. A wszyscy dobrze wiedzą, że błoto waży. Kolejne minuty zaczynają weryfikować umiejętności i przygotowanie, a drobne urazy eliminują pierwszych pechowców.

W drugim rzucie na trasę wyjechali Expert S2, Master, Amator S2, Junior 85. W tej grupie byliśmy ciekawi występu Króla Ochotnickiego Podjazdu Krzyśka Nędzka. No i okazało się, że „niskopienny gorol” z Krakowa (jak sam o sobie mówi) był drugi. A więc zwycięstwo w podjazdach nie było przypadkowe.

Krzysztof Nędzka

Swój przejazd uważam za nie do końca udany, już po samym starcie na pierwszym podjeździe wpadłem w tłum kotłujących się zawodników. Popełniłem też trochę błędów na trasie. Najwięcej problemów było z podjazdem, trzeba było się tam troszkę namęczyć ale mimo to na 7 okrążeń 6 razy udało mi się go zaliczyć, a raz pojechałem objazdem. Wiem, że Adam Podgórski, zwycięzca w mojej klasie Expert S2 jest dobrym szoferem, wiem też że jest do objechania. Ale dzisiaj to on był u siebie, dobrze wiedział kiedy jechać objazdem, to jego teren.

Adam Podgórski: Zdecydowanie najtrudniejszy do pokonania był odcinek podjazdu szczególnie gdy zaczęło brakować już sił. Jechałem na swojej endurowej Husce TE300. W warunkach w jakich jechaliśmy najważniejsze były wymiana opon na nowe, bardzo dokładne sprawdzenie klocków hamulcowych oraz sprzęgła które dostawało za swoje. Trzeci w Expertach był Paweł Rabiański (GKM Ochotnica).

I na koniec krótki komentarz znakomitego zawodnika i trenera Rafała Luberdy (Sherco), sędziego głównego zawodów: Trasa mega trudna, to nie cross country tylko hard enduro. Było bardzo ślisko plus odsłonięte korzenie. Ku mojemu zaskoczeniu zawodnicy nie poddawali się, tylko jechali do mety. Popełniane błędy? Po błocie jeździ się na pół gazu by łapać przyczepność. Trzymając cały gaz wielu nie było w stanie ani metra podjechać do przodu. No i opony, ci którzy założyli nówki już byli wygrani.

Zawody w Ochotnicy za nami. Świetna impreza, na luzie, bez regulaminowej spiny. Mam nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie i że następnym razem na starcie stanie jeszcze więcej riderów, dla których im trudniej, tym lepiej.

Wyniki pozostałych klas: Amator S1: 1. Marcin Rusnak (GKM Ochotnica, 2. Dionizy Kowalczyk, 3. Jakub Giemzik (GKM Ochotnica). Expert S1: 1. Mariusz Stefaniak (RafRacing Team Nowy Targ, 2. Jarosław Guzik (MKS Gorce), 3. Łukasz Piwowarczyk (TK MotorsTeam). Junior: 1. Damian Janik (GKM Ochotnica), 2. Łukasz Myjak (OKM Olszana), 3. Tymoteusz Bachleda (TKM zakopane).

Hobby: 1. Arkadiusz Laszczak (Enduro Kozy), 2. Maciej Gołdyn, 3. Dominik Gil.Master: 1. Jarosław Michalec (MXE Cieszyn), 2. Jacek Wąchała (RMK Tylmanowa), 3. Grzegorz Marszałek (RafRacing Team Nowy Targ). Amator S2: 1. Dominik Rajczak (RafRacing Team Nowy Targ, 2. Kamil Porębski (Bunga Bunga), 3. Wojciech Sikora (Enduro Kozy). Klasa Junior 85: 1. Arkadiusz Duplak (OKM Olszana), 2. Adrian Skoczeń, 3. Hubert Romaniec (KKM Wena).

fot. Krzysztof Hipsz