Pierwsze punkty na koncie – ORLEN MXMP w Lidzbarku

1540

Ostatni start Joanny Miller, gigant gleba Staszkiewicza, detronizacja Olszewskiego, objechany Lewko, triumf Lonka Family, punktujący Maks Chwalik, burmistrzowskie marzenia o Europie…

Wiosna stała w tym roku pod znakiem Lidzbarka. Najpierw niezwykle udana strefa północna, potem fabryczne testy Ohlinsa, treningowy camp Akademii Orlen Team, by zakończyć ten imprezowy maraton I rundą ORLEN Mistrzostw Polski MX. Jak widać moda na Lidzbark nie mija, ale trudno się dziwić, bowiem każda impreza to pokaz profesjonalizmu plus przychylność Matki Natury.

Dlatego z ciekawością ruszyliśmy w pierwszy majowy weekend, aby skonfrontować się z motocrossową rzeczywistością. Tym bardziej, że nie wszystko było pewne, zwłaszcza start naszej najlepszej riderki Joasi Miller. Druga niewiadoma – czy na dwusuwowej ćwiartce ponownie wystartuje Łukasz Kędzierski (fakt taki miał miejsce podczas zawodów strefowych), trzecia – jak wypadną orlenowscy akademicy, którzy całą zimę bardzo intensywnie przygotowywali się do sezonu i czwarta – czy pojawi się jakiś czarny koń zawodów. No i zaczęło się, sobotni poranek na torze to jedna z milszych rzeczy, jakie mogą człowieka spotkać, padok zapakowany na maksa, wszędzie snuje się zapach grilli, prezes Piwnicki doglądający ostatnich poprawek na torze, jednym słowem sielanka. Ale to wszystko pozory, bo przecież wszyscy dobrze wiedzą, że rozpoczyna się gra o najwyższą stawkę, że tu w Lidzbarku zobaczymy kto ma szanse na mistrzowski tytuł.

Pierwszy dzień zawodów to starcie dziewczyn, sześćdziesiątkarzy, MX2 i Mastersów. Zacznijmy od pań, nie tylko z grzeczności… Na maszynie pojawiła się bowiem Joanna Miller (prawdopodobnie ostatni raz w tym sezonie), której start do końca stał pod znakiem zapytania. W kwalifikacjach była rzecz jasna najszybsza. Doszło niestety do małego zgrzytu, bowiem sędzia zawodów tuż przed pierwszym wyścigiem w dość obcesowy sposób zwrócił uwagę niektórym riderkom, że włosy trzeba chować pod kaskiem, bo inaczej nie dopuści do zawodów. Fakt, jest taki przepis w regulaminie, fakt regulaminy trzeba znać, ale nikt do tej pory na zawodach strefowych, na których byliśmy podobnych uwag nie robił. Inni sędziowie z innego PZM? OK, tak też bywa… Dziewczyny zatem wystartowały, Asia odpaliła i zniknęła, za nią podążała przez obydwa biegi znakomita Anna Stecjuka z Łotwy, o trzecie miejsce walczyły Karolina Jasińska i Alina Łaszcz (Pruszkowski Klub Motocyklowy), ostatecznie na pudle stanęła ta pierwsza (Karola reprezentuje Automobilklub Gorzowski).

W MX65 po przejściu lidera tej klasy Maksa Chwalika do 85-tek swoje rządy rozpoczął Mikołaj Stasiak (DUUST Racing). Miko ma za sobą znakomite występy na Mistrzostwach Holandii, zdobyty już Puchar Polski w swojej klasie, a teraz ostrzy zęby na tytuł mistrzowski. I ma po temu ogromne szanse, bo przygotowany jest naprawdę znakomicie. Podobnie zresztą jak Dawid Zaremba (KMX Kaszuby). Panowie pilnie trenują i startują na holenderskich torach i proszę, są efekty! Tak więc Miko pierwszy, Dawcio drugi, trzeci na pudle stanął Piotr Kajrys (GAMK). Ale mieliśmy jeszcze jednego bohatera tego wyścigu: Seweryna Gazdę (Auto Moto Klub Gliwice). Seweryn na 29 startujących zawodników był siódmy, a więc znakomita pozycja, jednak na pytanie co ma zamiar robić w przyszłości odpowiada zdecydowanie: jechać enduro! To jest moje marzenie, ale jestem jeszcze trochę za młody, dlatego trenuję MX. Zapamiętajcie to nazwisko, bo zdaniem fachowców będzie o nim głośno.

Głośno też zrobiło się po wyścigach Mastersów, bowiem co prawda Jacek Lonka pokazał wszystkim gdzie raki zimują, ale drugie i trzecie miejsce zajęli 40-letni młodzieńcy Wizgier (ŁKM Łowicz) i Szturomski (Automobilklub Głogów). Król lidzbarskiego toru Jacek Olszewski (LKS Jastrząb Lipno) tym razem musiał ustąpić młodszym. No właśnie, czy nie byłoby dobrze rozbić Mastersów na dwie grupy np. 40+ i 50+, żeby uniknąć sytuacji, gdy na starcie staje 40-latek obok 65-latka? Natomiast gdy pojawili się riderzy MX2, wszystko było jasne kto będzie dyktował warunki. W kwalifikacjach 47 chłopa, w wyścigach pełna maszyna. A na podium Łukasz Lonka numer jeden (CzAMK Poltarex), znakomicie jeżdżący w tym sezonie Maciek Więckowski (KM Cross Lublin) jako numer drugi, trzeci to Karol Kędzierski (DUUST RACING). Zabrakło Szymona Staszkiewicza (LKS Jastrząb Lipno), który znakomicie pojechał w pierwszym biegu, jednak w drugim wykonał potężną glebę łamiąc palec. Gdyby nie to, na pewno miałby pudło.

A Łukasz Kędzierski konsekwentnie na dwusuwowej ćwiartce, z której jest coraz bardziej zadowolony. Dzień drugi przyniósł pewne rozczarowanie jeśli chodzi o liczbę zawodników. Padok z lekka się przerzedził, nikt w kwalifikacjach nie odpadł, bo i obsada zwłaszcza w Open okazała się raczej średnia. Ale to nie oznacza, że było nudno. Mieli na to wpływ m.in. zawodnicy zza wschodniej granicy, i to wcale nie drugiego sortu, którzy dość licznie przybyli do Lidzbarka. Przekonał się o tym Czarek Lewko (MotoKlub Olsztyn, w pierwszym przejeździe pierwszy, w drugim trzeci), który mimo najszczerszych chęci i ogromnej woli walki Vitaliya Makhnou z Białorusi jednak ostatecznie nie objechał. Trzeci był Dariusz Rapacz (MTR Osielec). Z kolei w klasie 85ccm skład na pudle pozostawał pod dużym znakiem zapytania.

Pretendentów było kilku: Chwalik (DUUST RACING), Sobiech (WKM Więcbork), Myhan (Moto Klub Lidzbark Warmiński), Włodarczak (WKM Więcbork). Kto okazał się najszybszy? Mistrz Polski MX65 Maks Chwalik, ale lekko nie miał, bo w pierwszym wyścigu szybszy był od niego Olaf, a Paskal i Wiktor także bardzo mocno naciskali. Ostatecznie wygrał i zebrał pierwsze mistrzowskie punkty. Wszystko jednak wskazuje na to, że walka w tej klasie będzie trwała do końca sezonu. A w Open? Dwa razy na mecie meldowała się trójka w składzie: 1. Lonka, 2. Więckowski 3. Barczewski (CzAMK). Wynik oczywisty… Ogólna ocena zawodów? Celująca… Lidzbark to najwyższa jakość, o której wielokrotnie pisaliśmy, to także setki zakochanych w motocrossie kibiców. Znakomity prezes Moto Klubu, świetna ekipa, przychylne władze na czele z burmistrzem Jackiem Wiśniowskim, byłym motocyklistą. Pointą naszej rozmowy był wspólny wniosek, aby powalczyć o Mistrzostwa Europy. Bo naszym zdaniem takie zawody słusznie się Lidzbarkowi należą. Dadzą radę.

WYNIKI

fot. Krzysztof Hipsz