W Ottobiano bez polskich gwiazd – MXGP Lombardii

Zbliża się kolejny ważny przystanek światowego motocrossu. W nadchodzący weekend na terenie nowoczesnego kompleksu wyścigowego w Ottobiano (okolice Mediolanu) odbędzie się 11. runda MŚ MXGP.

Przebudowany specjalnie tor (nowy dla wszystkich uczestników), fantastyczni włoscy kibice zakochani w motosporcie, światowa elita MX, a do tego aż 3 klasy EMX (125, 250 i 300). Czeka także zmodernizowane depo, większe parkingi oraz 16.000m3 nawiezionego piasku. Zanim jednak przeniesiemy się do Lombardii, przypomnijmy ostatnie wydarzenia i aktualną sytuację w MŚ.

Dwa tygodnie temu rosyjski Orlyonok gościł elitę światową MX. Po ubiegłorocznych MŚ Juniorów, które były organizacyjno-logistyczną próbą dla Rosjan przed planowanym już Grand Prix, przyszła pora na o wiele ważniejszy test. Jak po dłuższej przerwie wypadła rosyjska ekipa przygotowująca zawody? Spisała się. I to mimo niesprzyjających warunków (deszcze i błoto!), które zmusiły kibiców do sięgnięcia po parasole i peleryny, a zawodników na torze do zwiększonej ostrożności. Ale sama oficjalna uroczystość inaugurująca Grand Prix na terenie znanego, międzynarodowego kompleksu młodzieżowego zrobiła duże wrażenie na wszystkich.

Niestety przebudowany, „przerobiony” i nieznany riderom tor okazał się trudny, wymagający i najeżony pułapkami. Przekonali się o tym boleśnie nawet najlepsi. Już w sobotnich kwalifikacjach Max Nagl wyleciał z siodła i po efektownym fikołku usiadł na ziemi. Było wiele gleb, a w klasach EMX125 i 250 „trup słał się gęsto”. Leżeli Jago Geerts (2 razy), Włosi, Hiszpan Fernandez… Problemów nie uniknął też w kwalifikacjach Jonass, który zjechał na wymianę koła do pit lane. Wszystkie ekipy musiały więc być w maksymalnej gotowości, bo było co myć, a „obieranie” motoru z błota do miłych czynności nie należy…

Pecha mieli też Rosjanie, bo nie mogli wystawić wszystkich, których by chcieli – Bryljakov kontuzjowany, Bobryszew wprawdzie jeździ, ale nie jest jeszcze tak sprawny. A Tonkov, na skutek irracjonalnych i bezsensownych problemów wizowo-paszportowych (jeden zły stempel może bardzo skomplikować życie!) zamiast w MŚ i Europie od marca startuje w… Australii. Rosjanin ma na ok. 2 lata z głowy wjazd na terytorium UE. W ME250 najlepiej zaprezentował się Włoch Simone Furlotti, który powtórzył sukces z Trentino. W Ottobiano zapowiada się więc znowu wielka feta i jeśli tylko nic się nie stanie, włoscy kibice mogą mieć powtórkę włoskiego dnia na Grand Prix. Nie wystąpi niestety „drugi po Cairolim” Włoch w MŚ Samuele Bernardini, który musi poddać się rehabilitacji po odniesionej kontuzji na GP Niemiec. Pierwszy bieg MX2 to kolejny popis znakomitego duńskiego ridera Thomasa Kjer Olsena, radzącego sobie dobrze nie tylko na torach miękkich. W padającym deszczu i stojącej na torze wodzie upadali Paturel (już na początku), Van Doninck, Lieber oraz Petrov. Świetnie jechał Olsen i młoda ekipa Evertsa z Suzuki (zwłaszcza bohater naszego wywiadu w nadchodzącym X-cross Lawrence).

Na mecie jako pierwszy zameldował się w pełni zasłużenie Olsen. Z kolei młody australijski „kangur” Lawrence jechał nawet drugi, ale po błędzie stracił tę znakomitą pozycję. Zamiast niego drugi na mecie był Jonass. Paturel dosłownie frunął po wodzie i dojechał w końcu jako trzeci, co było – prócz pięknego triumfu Olsena – najciekawszym wyczynem dnia w MX2. Znowu „powąchał” podium Lawrence (czwarty). W drugim wyścigu mieliśmy klasyczny upside down, gdyż Olsen nie ujechał nawet kółka, a Lawrence leżał wraz z nim w gęstej mazi. Nie ukończył jazdy drugi młodzieniec ze stajni SUZUKI World MX2 Vaessen. Najlepsi okazali się Seewer, Bogers i Jonass. Podium Grand Prix: 1. Jonass, 2. Seewer, 3. Bogers (niespodzianka). W tabeli lideruje jednak wyraźnie Jonass, przed Seewerem i Olsenem. Lieber ostatnio nie jest tak rewelacyjny jak na początku sezonu, więc pierwsza trójka prawdopodobnie w tym samym składzie pójdzie w kierunku końcowego podium.

MXGP. Już w sobotę w pierwszym zakręcie dochodziło do zbiorowych gleb, gdyż specyficzna konfiguracja tego łuku (podjazd w górę i ostro w lewo – jak np. w Loket) wymuszała jazdę po najkrótszej linii skrętu. Gdy jeden rider został popchnięty, wpadał na drugiego, a drugi na trzeciego. Właśnie ten pierwszy łuk „zabrał” Jeremy Van Horebeeka, który ze złamaniem kości ręki niestety musiał zakończyć swój udział w GP Rosji. Drugą ofiarą zakrętu okazał się Valentin Guillod, który również ma uraz ręki. Obaj powrócą prawdopodobnie dopiero na GP Portugalii. Trzecim poszkodowanym, ale bez złamań, był… kolega Wysockiego Romanćik. Swój występ w Rosji zaliczy zapewne jednak do najlepszych, bo mimo bólu ręki wyjeździł najlepszy wynik odkąd startuje w MXGP.

Pierwsza jazda padła łupem Herlingsa, chyba już trzeciego faworyta w wyścigu po koronę mistrza. Holender złapał wyjątkowo dobre wiatry w żagle i sunie ile fabryka dała i ile mięśnie wytrzymują! Za nim przyjechali Cairoli, Desalle (który też zaczął zbierać miejsca na podium i punkty) i… młody nowicjusz w MXGP – Anstie. Nie Paulin, nie Nagl, ale właśnie Anstie wypadł najlepiej z ekipy Husqvarny. Druga jazda to popis Clementa Desalle. Wyjadacz pokazał, że nadal się liczy i gdy nie trapią go kontuzje jest w stanie wygrywać z każdym. Za nim dwaj Francuzi: Febvre (czyżby przebudzenie mistrza?) i Paulin. Cairoli dopiero dziewiąty, ale to raczej wypadek przy pracy. W efekcie na pudle mieliśmy kolejność: 1.Desalle, 2.Herlings, 3.Paulin. Czwartym był Anstie (najlepszy wynik od debiutu), a piąty Cairoli. Mimo wszystko przewaga Włocha rośnie, ale drugim w tabeli nie jest już ani Gajser, ani Paulin, tylko dzięki świetnym ostatnim występom Desalle!

Gajser po fatalnym dla niego GP Niemiec sporo stracił i spadł już na 5. miejsce ze stratą ok. 120pkt do liderującego Włocha. W dodatku o 30pkt wyprzedza go już kolejny groźny rywal Herlings. Druga część sezonu zapowiada się wręcz niesamowicie w królewskiej klasie. Paradoksalnie problemy Gajsera sprawiły, że już nie dwóch, lecz co najmniej pięciu jeźdźców może walczyć o tytuł, a przynajmniej o podium! Czekamy więc na Grand Prix Lombardii, bo zapowiada się kolejne wielkie widowisko i to prawdopodobnie z najmocniejszymi włoskimi akcentami. Do Ottobiano przyjedzie Tim Gajser. Dziwna sprawa, ale niemieccy lekarze nie zauważyli po Teutschenthal, że łopatka jest złamana. Dopiero w klinice w Mariborze wykryto uszkodzenie kości.

 

Jak powiedział nam w prywatnej rozmowie ojciec Tima – Bogomir, Tim wsiadł na motocykl i choć odczuwa jeszcze skutki pękniętej łopatki, to już jeździ a nawet startuje! W ostatnią niedzielę ponownie wziął udział w mistrzostwach Słowenii, na torze w Maćkovci bez problemów wygrał w klasie OPEN, a drugi w klasie Weteran był właśnie Bogomir. Mistrz świata cieszy się, że wraca do gry, ale zdaje sobie sprawę, że teraz to Cairoli jest faworytem, a jemu pozostaje walka o jak najlepsze miejsca i punkty. Słoweniec obiecuje jednak, że zrobi wszystko co potrafi, by nie zawieść swych kibiców. Tak że zapowiada nam się jeszcze niejedna walka gigantów!

Z ostatniej chwili!!!

Jak ustalił X-cross w Ottobiano, mimo wcześniejszych zapowiedzi, jednak zabraknie najlepszych polskich zawodników. Na pewno nie wystąpią Tomasz Wysocki i Gaba Chętnicki, którzy zrezygnowali w wyjazdu i chcą solidnie potrenować przed kolejnymi zaplanowanymi startami. Poobijany po ADAC Szymon Staszkiewicz także nie wiadomo, czy wystartuje. Niemniej jednak na pewno pojawi się liczna armia riderów, bo w samych EMX125 i 250 zapowiada się nadkomplet i dopiero kwalifikacje wyłonią najlepszych 40-tu, jacy wystąpią w finałach. X-cross będzie w Ottobiano i podzielimy się z Wami wrażeniami prosto z toru!

Ale nie tylko Mistrzostwami Świata będziemy żyć w nadchodzący weekend. Inne ciekawsze zawody MX to:

25.6 Strefa Zachodnia – Opatówek/Nekla

25.6. Mistrzostwa Niemiec DM OPEN na torze w Aichwald

24.6. bardzo licznie obsadzony czeski cykl METEORYT CUP (Benatky)

25.6 TOP AMATOR CUP (runda na torze w Czerwionce)

fot. Monster Energy, KTM, Honda