Więcbork: III Runda Mistrzostw Strefy Polski Północnej na pół gwizdka

Tak to już jest, że nie pomogą żadne układy, pogoda bywa bezlitosna. Doświadczyli tego organizatorzy więcborskiej rundy „strefy północnej”. Możesz się starać, dopieszczać, harować ale jeśli Natura wtrąci swoje trzy grosze-nie ma mocnych.

Do Więcborka zjechałem wczesnym popołudniem już w sobotę. Nitka toru jak zwykle perfekcyjnie przygotowana, wygłaskana do granic możliwości a to m.in dzięki nowemu sprzętowi jaki został zakupiony przez Klub. Wystrzyżona trawa w padoku przypominała raczej golfowy kobierzec, toalety i prysznice świeciły sterylną czystością, biuro zawodów gotowe na przyjęcie pierwszych riderów.

Jedyne pytanie jakie nurtowało wszystkich to czy dojadą w liczbie takiej, która gwarantowałaby spokojny sen prezesa, wszystkich pozostałych członków zarządu WKS Więcbork, ale przede wszystkim głównego księgowego. Z niepokojem czytano kolejne komunikaty meteo, spoglądano na ciemne chmury przesuwające się po niebie. Ale co za ulga, riderzy nie zawiedli.

W niedzielny poranek okazało się, że jest ich ponad 160! Brawo, to najlepszy wynik w dotychczasowych rozgrywkach strefowych „północy”. I najlepszy dowód na to, że Plebanka to miejsce, które zawodnicy cenią w sposób szczególny. W tym miejscu dygresja: WKM Więcbork zwrócił się w tym roku o przyznanie prawa do organizacji Pucharu Polski, imprezy rosnącej w siłę i dochodowej, choć kiedyś była trochę „dzieckiem niechcianym”. Niestety nie wyszło, a tajemnicą Poliszynela jest, że rozgrywki mistrzowskie to imprezy bardzo kosztowne, na które stać najbogatszych. Do tego grona Więcbork nie należy choć gwarantuje najwyższą jakość usług dlatego odmówili zostając przy „strefie”.

Przy wypełnionym po brzegi padoku, w niedzielny poranek, rozpoczęły się zmagania zawodników walczących o kolejne punkty. Oczywiście wszyscy czekali przede wszystkim na start klasy Open w której oczekiwano kolejnego fascynującego pojedynku między Kubą Barczewskim a Maciejem Zdunkiem. Ten ostatni w Bartoszycach rozgromił konkurencję nie tylko wygrywając obydwa biegi, ale także uzyskując najlepszy czas okrążenia.

Zawodnik ponad czterdziestoletni pokazał wszystkim, gdzie raki zimują. Niestety jego rywal nie pojawił się na maszynie startowej, ale Maciek i tak dał pokaz fantastycznej jazdy wygrywając zawody o czym za chwilę. Jako pierwsi na maszynie startowej pojawili się „sześćdziesiątkarze”.

Na liście startowej znalazłem nazwisko Emila Dobisza, młodziutkiego ridera trenowanego przez Gabę Chętnickiego. Było to o tyle zaskakujące, że Emil pochodzi z Bielska Białej i w „północnej” nigdy nie startował. Tym razem pojechał i trochę namieszał w szykach pozostałych jeźdźców, bo zajął drugie miejsce do upadłego walcząc w liderem w klasie MX65 Tymonem Andrzejewskim. Przypomnę, że Emil na motocykl wsiadł rok temu a dzisiaj należy do jednych z najszybszych zawodników. To efekt ogromnej pracy i udziału w wielu zawodach w tym w Czechach i na Słowacji gdzie mimo ogromnej konkurencji coraz częściej staje na podium. Znakomicie wypadły także dwie dziewczyny, które nie dały sobie w kasze dmuchać: Łucja Połata była 5., a Lena Skrzypczak 9., na szesnastu startujących.

Ciekawe, że w kolejnym wyścigu połączonych klas MX85 i MXKobiet crossowe Amazonki także pokazały klasę osiągając porównywalne wyniki ze swoimi kolegami. Mam tu na myśli przede wszystkim Oliwię Wiśniewską (1.) i Zuzię Grzybowską (2.). Oliwia: „Hejka, a propos ostatnio odbytych wyścigów w Więcborku, warunki na torze mimo ulewy poprzedniego dnia były świetne, bardzo dobrze został przygotowany, ziemia wszystko przyjęła, organizacja imprezy na poziomie. Mnie osobiście się jeździło nie za dobrze, nie mogłam wyczuć ani toru, ani motocykla. Z pierwszego startu jestem zadowolona, prowadziłam od startu parę okrążeń w obu klasach później odpuszczając i kończąc na pierwszej pozycji w swojej klasie, drugi wyścig został niestety odwołany ze względu na panujące burze i warunki pogodowe. Mimo wszystko uważam wyścigi za udane”.

Jeśli chodzi o MX85… Tutaj dominował Janek Hinc, który od pewnego czasu wykazuje nieprawdopodobną formę. Jeszcze niedawno plasujący się na miejscach poza pudłem, od niedawna może z dumą nosić miano dominatora. Po rundzie w Więcborku umocnił swoją pozycję jako lider i oby tak dalej.

Kolejne połączone klasy, które pojawiły się na maszynie dzięki czemu ta była wypełniona niemal dom ostatniego miejsca co tak lubią kibice, to MX Junior i MX Open. W Juniorach najszybszy okazał się Kuba Kowalski, natomiast w klasie Open rzecz jasna najszybszy okazał się Maciek Zdunek. Ale… ale tym razem, pod nieobecność Barczewskiego, musiał dobrze uważać na fenomenalnie jadącego Wiktora Sobiecha. Ich najlepsze czasy jednego okrążenia dzieliły jedynie dziesiąte części sekundy, zaś na mecie pojawili się z zaledwie sześciosekundową różnicą.

Trzeci był Janek Rompkowski, pechowiec Bartoszyc, gdzie pokonała go… złapana guma. W Więcborku było już znacznie lepiej. Janek: „W klasie Open nie jest łatwo rywalizować z większymi motocyklami, jednak tym razem było podium. Kwalifikacje- P2, R1- po niezbyt udanym starcie (10-15) dałem radę przedostać się przez wielu zawodników i ukończyć na 3. pozycji. R2- niestety został odwołany ze względów pogodowych. Po ulewnym deszczu można by raczej popływać kajakiem. Ale i tak gratulacje dla organizatorów, bo impreza super”.

Imponująco wyglądała też grupa jeźdźców klas MX1B i MX2B. Ryk kilkudziesięciu silników robił wrażenie chyb a na wszystkich przypominając najlepsze czasy polskiego motocrossu. Tu najszybsi okazali się w pierwszej z klas Filip Lis, a w drugiej Mateusz Szczepaniak. Wśród Mastersów pierwszy na mecie zameldował się Marcin Kawczyński, przed Marcinem Polnarem, nadal prowadzącym w klasyfikacji sezonu, a w klasie 50+  wygrał Andrzej Szalbierz.

Już wtedy nad torem Plebanka zaczęły gromadzić burzowe chmury, nikt jednak nie sądził, że to one zdecydują o losach imprezy. Zdążyli jeszcze pojechać Amatorzy w ramach Pucharu Krajny, na padok zjeżdżali jednak już w strugach deszczu. W mgnieniu oka tor zamienił się w grzęzawisko i rozsądna decyzja mogła być tylko jedna: koniec imprezy. Cud, że jeszcze udało się wręczyć imponujące puchary i wiele nagród przemoczonym do suchej nitki zawodnikom.

WYNIKI  Tekst i foto: Krzysztof Hipsz