Zrób sobie zawias, czyli jak sobie poradzić z zawieszeniem w Twoim moto

W latach, gdy ścigałem się dla Yamaha superbikiem a póżniej stocksportem, tak jak i w motocrossie niezmiennym tematem było i jest zawieszenie.

Wielu sądziło, że po dobrym dopasowaniu motocykl sam zacznie jechać… Nic bardziej mylnego. Zawsze byłem zwolennikiem, aby w pierwszej kolejności ogarnąć podstawy, a dopiero później zabrać się za podnoszenie poprzeczki. We współczesnych motocyklach zakres i jakość amortyzatorów montowanych fabrycznie jest tak wysoka, że nie trzeba kupować OHLINS-ów lub WP-ów, aby do pewnego poziomu uzyskiwać progres. Wielu z nas kupując zamienniki odczuwała niedosyt lub nie widziała różnicy, gdyż każdy producent daje nam inne możliwości. Moja rada: postaraj się zrozumieć pracę zawieszenia, a wtedy zaczniesz sam je ustawiać zgodnie ze swoimi preferencjami.

Swego czasu odebrałem nowy motocykl z informacją, że na 100% należy pogrzebać w zawiasie. Po 10mth zorientowałem się, że czegoś jakby brakowało, bo nie mam pełnego zakresu możliwości. Motocykl niby nówka, ale coś było nie tak. Zawias zamykało na długich hopach, zachowywał się przewidywalnie, ale tak samo w każdej sytuacji. Muszę również wspomnieć o swoich dolegliwościach kręgosłupa, gdy zbyt dobiło po kilku hamowaniach w dziurach, a drętwienie palców uniemożliwiało jazdę. Regulacją tego nie można było zniwelować, chciałem mieć więcej frajdy z jazdy i zacząłem po namowie znajomego szukać czegoś używanego z wyższej półki. Gdy opadły emocje zdałem sobie sprawę, że w warunkach w których jeżdżę nigdy nie wykorzystam możliwości OHLINS lub WP kosztujących grube talary. Rozejrzałem się wokół, poszukałem w necie i okazało się, że w Polsce mamy wielu dobrych zawieszeniowców. Jedni dojeżdżają, z innymi trzeba się umawiać na długie terminy, więc wyciągnąłem tył i przód, więc oddałem swoje zabawki braciom Kędzierskim z Bros Racing. Cenię w nich sposób, w jaki Karol z Łukaszem współpracują z klientem, zadają mu różne pytania dotyczące jazdy i zachowania moto w takim czy innym terenie. Wiedza którą dysponują (zdobyta podczas wielu setek wyścigów i niezliczonych godzin treningu) daje mi poczucie komfortu, gdyż doświadczenia w tej robocie nikt im nie odmówi. W porównaniu z fanaberią zmiany kompletnego zawieszenia koszt ustawienia i zrobienia jest niski i zaczyna się od 500zł, ale może iść w górę w zależności od potrzeb, wymiany, czy zużycia podzespołów bazowych naszego sprzętu. Zrobiony zawias odebrałem po 48 godzinach, olej w przodzie to KAYABA 01 a w tyle KAYABA K2C. Teraz praca teleskopów jest odczuwalnie płynniejsza. Co do zawartości fabrycznej, to Japończycy trochę oszczędnie leją olej w montowni, ale na szczęście bez uszczerbku dla panewek.

Czy opisana wyżej operacja była opłacalna? No jasne, regularny serwis zawieszenia jest niezbędny i może zaoszczędzić kosztów. Różnica odczuwalna, namacalna, poprawiająca charakterystykę. Ewidentnie zmieniony tył stał się jakby bogatszy w ustawienia. Najbardziej pasujące określenie to: „progresywny” w fazie nieagresywnej jazdy, pracujący płynnie, wręcz komfortowo. Gdy jedziesz z gazem, długie loty w płaskie lub szybkie hamowanie typu blockpass nie ma dobicia do końca i odbicia uniemożliwiającego płynne przyśpieszenie. Co zaś się tyczy drętwienia palców czy odczuwalnych skutków ubocznych sportu są minimalne, jednak nie ustąpiły, bo jazda na limicie się zwiększyła, prędkość i loty także, ale spokojnie mogę zrobić 20min treningu. Teraz pozostaje tylko korzystać z tych dobrodziejstw.

tekst: Tomasz Piórkowski, fot. ARC