Strona główna
Samochody
Tutaj jesteś

VW T-Roc – czy warto kupić ten samochód?

VW T-Roc – czy warto kupić ten samochód?

Volkswagen T-Roc od lat jest jednym z najczęściej wybieranych crossoverów na polskich drogach, a w 2026 r. wciąż budzi duże emocje. Jedni widzą w nim „podniesionego Golfa”, inni pełnoprawnego SUV-a segmentu C. Jeśli rozważasz zakup, warto spojrzeć na ten model bez zachwytu i bez uprzedzeń.

Dlaczego VW T-Roc tak często trafia do garaży Polaków w 2026 r.?

Wysoka popularność T-Roca nie wzięła się znikąd, bo ten samochód dobrze trafia w potrzeby kierowców, którzy chcą wygodnej pozycji za kierownicą, ale nie potrzebują dużego nadwozia. W danych rejestracyjnych widać, że to auto potrafi utrzymać tempo nawet wtedy, gdy część konkurencji notuje spadki, a to mówi sporo o zaufaniu klientów prywatnych. W praktyce T-Roc jest wybierany jako samochód „do wszystkiego” – do miasta, na trasę i na rodzinne wyjazdy. To również model, który dzięki rozwiązaniom grupy VW bywa postrzegany jako przewidywalny w obsłudze serwisowej, choć nie oznacza to braku wad.

Warto podkreślić, że wizerunek T-Roca buduje też jego pozycjonowanie pomiędzy mniejszym T-Crossem a większym Tiguanem. Dla wielu osób to „złoty środek”, bo auto nie jest tak ciasne jak najmniejsze crossovery, a jednocześnie nie wymaga takiego budżetu jak większe SUV-y. Na rynku działa też efekt rozpoznawalności – od debiutu w 2017 roku w Polsce kupiono blisko 50 tys. T-Roców, więc łatwiej zebrać opinie, porównać wersje i znaleźć sprawdzony warsztat. Do tego dochodzi szeroka oferta odmian wyposażenia oraz silników benzynowych, co ułatwia dopasowanie auta do stylu jazdy.

Jak duży jest nowy VW T-Roc i gdzie plasuje się względem T-Crossa oraz Tiguana?

Wymiary są jednym z powodów, dla których T-Roc długo był trudny do zaszufladkowania, bo łączył kompaktową technikę z miejską sylwetką SUV-a. W nowszym wydaniu producent wyraźniej „ustawił” go pomiędzy pozostałymi modelami, co widać po długości nadwozia. Nowy T-Roc urósł zauważalnie, a reszta wymiarów zmieniła się już dużo subtelniej. Dla kupującego ma to znaczenie nie tylko na parkingu, ale też w kabinie i w bagażniku.

Najważniejsze liczby, które warto znać przed wizytą w salonie lub przed oględzinami auta, to: długość 437,2 cm, rozstaw osi 262,9 cm, szerokość 182,8 cm oraz wysokość 157,3 cm. W porównaniu do poprzednika długość wzrosła o 12,2 cm, a rozstaw osi o 3,9 cm, co zwykle przekłada się na odczuwalnie lepsze proporcje kabiny. Istotne jest też to, że różnice względem T-Crossa i Tiguana stały się bardziej logiczne: nowy T-Roc jest o 23,8 cm dłuższy od T-Crossa i o 16,6 cm krótszy od Tiguana. Dzięki temu łatwiej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dopłata do większego SUV-a faktycznie ma sens w danym stylu użytkowania.

Jak wygląda wnętrze i ergonomia VW T-Roc w codziennej jeździe?

W T-Rocu mocno czuć filozofię Volkswagena: wszystko jest poukładane, czytelne i raczej przewidywalne, nawet jeśli stylistycznie nie każdemu przypadnie do gustu. Użytkownicy często doceniają wygodną pozycję za kierownicą i logiczne rozmieszczenie podstawowych funkcji, co ma znaczenie w mieście, gdzie obsługa auta dzieje się „w biegu”. Wersje wyposażenia potrafią się jednak mocno różnić detalami, więc warto sprawdzić konkretny egzemplarz, a nie tylko opinię o modelu jako całości. Dla wielu kierowców ważnym argumentem jest też to, że kabina w nowszych odmianach jest lepiej wyciszona, co poprawia komfort na trasie.

Jakość wykonania i materiały

Wrażenia z jakości wykonania bywają zaskakująco dobre, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że to wciąż kompaktowy crossover, a nie premium. Nawet w niższych odmianach wyposażenia można trafić na przyjemne w dotyku tworzywa w miejscach, z którymi człowiek faktycznie obcuje na co dzień, oraz na precyzyjny montaż. Jednocześnie nie da się ukryć, że część elementów pozostaje twarda, szczególnie na boczkach drzwi, co niektórym przeszkadza przy dłuższych trasach. W praktyce to auto broni się solidnością spasowania, ale nie zawsze „miękkością” materiałów.

Warto też zwrócić uwagę na elementy wykończenia, które są efektowne, ale wymagają cierpliwości w utrzymaniu czystości. W wielu egzemplarzach pojawia się błyszcząca czerń na panelach, na której widać odciski palców i drobne rysy. Jeśli kupujesz auto rodzinne i wiesz, że kabina będzie intensywnie używana, to jest to detal, który potrafi irytować bardziej niż się wydaje na początku. Z drugiej strony, sporo osób akceptuje ten kompromis, bo całość pozostaje estetyczna i „po volkswagenowsku” uporządkowana.

Digital Cockpit i obsługa z kierownicy

Nowoczesne wskaźniki są dziś dla wielu kierowców równie ważne jak silnik, bo to one budują poczucie „świeżości” auta. W T-Rocu spotkasz Digital Cockpit z wyświetlaczem 20,3 cm (8 cali), który pokazuje informacje w czytelnej, kolorowej formie. Dużym plusem jest możliwość sterowania wieloma funkcjami z kierownicy multifunkcyjnej, bo w codziennym ruchu ogranicza to odrywanie wzroku od drogi. W zależności od wersji wyposażenia i konfiguracji można też trafić na bardziej rozbudowany wariant, który daje kierowcy więcej opcji personalizacji.

Jeśli lubisz mieć mapę nawigacji „pod ręką”, zainteresuje cię Digital Cockpit Pro z ekranem 26,04 cm (10,25 cala), który potrafi wyświetlać nawigację bezpośrednio przed kierowcą. To rozwiązanie docenia się szczególnie w trasie, bo nie trzeba przenosić wzroku na centralny ekran. W 2026 r. taki zestaw nadal robi różnicę w odbiorze auta, zwłaszcza gdy przesiadasz się ze starszego samochodu. Warto jednak sprawdzić, jak działa dany egzemplarz, bo w tej rodzinie systemów zdarzały się opinie o zawieszaniu multimediów i problemach z parowaniem telefonu w niektórych rocznikach.

Panel klimatyzacji i „ekranowanie” funkcji

Jednym z częściej omawianych tematów jest obsługa klimatyzacji i nawiewów, bo w nowszych wersjach część funkcji przeniesiono głębiej do menu. Regulacja temperatury bywa realizowana gładzikami, które dla wielu osób są jeszcze do zaakceptowania, bo da się je „wyczuć” i nie wymagają długiego celowania. Problem zaczyna się wtedy, gdy chcesz szybko zmienić siłę nawiewu albo kierunek nadmuchu, bo potrafi to wymagać minimum dwóch kliknięć. W codziennej jeździe miejskiej to drobiazg, ale w trasie, przy zmiennych warunkach, może zwyczajnie przeszkadzać.

Jeżeli zależy ci na intuicyjnej obsłudze, sprawdź podczas jazdy próbnej kilka scenariuszy: szybkie odparowanie szyb, zmiana nawiewu na nogi, korekta siły nawiewu o jeden „stopień”. To pozwala ocenić, czy dany układ ci odpowiada, czy będzie cię męczył po kilku miesiącach. I choć część kierowców szybko się przyzwyczaja, inni do dziś wolą klasyczne pokrętła i przyciski. Ten element ergonomii jest jednym z niewielu, który w T-Rocu potrafi dzielić użytkowników na dwa obozy.

Jakie jest miejsce w kabinie i bagażnik VW T-Roc?

W codziennym użytkowaniu liczy się nie tylko wygląd, ale też to, czy pasażerowie nie narzekają po godzinie jazdy. Z tyłu jest „w sam raz” – bez wrażenia ciasnoty, ale też bez przesadnego luzu, jaki daje większy SUV. W dłuższej trasie znaczenie mają detale, takie jak gniazda USB dla drugiego rzędu, bo dziś telefon jest dla wielu osób równie ważny jak pas bezpieczeństwa. Trzeba też pamiętać o tunelu środkowym, który potrafi przeszkadzać osobie siedzącej na środku tylnej kanapy.

Dużo dobrego mówi się o bagażniku, bo jak na tę klasę auta jest po prostu użyteczny. W zależności od wersji i generacji spotkasz różne wartości, ale pojawiają się konkretne liczby: wcześniej było to 445 l i to już uznawano za solidny wynik w segmencie. W nowszej odsłonie bagażnik urósł do 475 l, a po złożeniu oparć oferuje do 1350 l, co ułatwia rodzinne wyjazdy i większe zakupy. W praktyce docenia się też rozwiązania typu podwójna podłoga, bo pozwalają lepiej poukładać rzeczy i schować elementy, które nie powinny latać po bagażniku.

Jest jednak detal, który warto sprawdzić własnymi rękami, a nie tylko na papierze, bo wpływa na wygodę na co dzień. Chodzi o dość wysoki próg załadunku, który przy cięższych walizkach lub wózku potrafi być odczuwalny. Jeśli często przewozisz sprzęt sportowy, zakupy budowlane albo po prostu dużo jeździsz „z gratami”, zrób prosty test: podnieś coś cięższego i zobacz, czy wysokość progu ci nie przeszkadza. To drobiazg, ale właśnie takie drobiazgi budują późniejsze zadowolenie lub irytację.

Jak się jeździ VW T-Roc i czego można się spodziewać w trasie?

T-Roc jest często opisywany jako samochód, który nie męczy na dłuższych odcinkach, a jednocześnie pozostaje zwrotny w mieście. Wrażenie robi komfortowe zawieszenie, które potrafi dobrze tłumić nierówności i robi to bez nieprzyjemnych odgłosów, co w segmencie kompaktowych SUV-ów nie zawsze jest normą. Jednocześnie nie jest to auto, które udaje sportowca w każdej wersji, bo charakter prowadzenia jest raczej neutralny i nastawiony na wygodę. Układ kierowniczy bywa oceniany różnie w zależności od oczekiwań, bo jedni uznają go za precyzyjny jak na klasę, a inni chcieliby więcej „czucia” w dłoniach.

W trasie ważne jest też wyciszenie kabiny, bo ono decyduje o zmęczeniu po kilku godzinach. W T-Rocu potrafi być naprawdę dobrze, choć przy mocnym przyspieszaniu, zwłaszcza w okolicach 100–110 km/h, można usłyszeć mniej szlachetny dźwięk jednostki benzynowej. Dla wielu kierowców to akceptowalne, bo auto nadrabia spokojem jazdy i przewidywalnym zachowaniem. Jeśli zależy ci na „ciszy premium”, warto jednak zrobić jazdę próbną na tym samym odcinku drogi, po którym jeździsz najczęściej.

Silnik 1.5 eTSI 116 KM i codzienna dynamika

Jednym z opisywanych wariantów jest 1.5 eTSI 116 KM z automatyczną skrzynią biegów, który w realnym użytkowaniu daje sprawne przyspieszenia bez sportowych ambicji. Deklarowane przyspieszenie do setki na poziomie 10,6 s (0–100 km/h) mówi wprost, że to konfiguracja nastawiona na normalną jazdę, a nie na emocje. W mieście taka dynamika jest zwykle wystarczająca, a na trasie pozwala sprawnie włączyć się do ruchu. To wariant, który może spodobać się osobom szukającym spokojnego, przewidywalnego auta na co dzień.

Jeżeli jeździsz głównie w trasie, zwróć uwagę na elastyczność przy prędkościach przelotowych, bo to ona decyduje o komforcie wyprzedzania. W T-Rocu w tej konfiguracji przyspieszenia są oceniane jako „w porządku”, ale bez poczucia, że masz pod prawą stopą zapas mocy. Dla części kierowców to zaleta, bo auto nie prowokuje do ostrej jazdy, a dla innych powód, by dopłacić do mocniejszej wersji. Tę decyzję najlepiej podjąć po jeździe próbnej z pełnym obciążeniem, choćby z dwoma pasażerami i bagażem.

Silnik 1.5 TSI 150 KM i skrzynia DSG w trasie

Bardzo popularny jest też 1.5 TSI 150 KM, bo daje wyraźnie lepsze osiągi i nadal mieści się w rozsądnym kompromisie kosztów. W trasie ten wariant jest opisywany jako wystarczająco dynamiczny, a manewry wyprzedzania nie stanowią problemu przy normalnym planowaniu. W połączeniu ze skrzynią DSG kierowcy często chwalą płynność, szybki dobór przełożeń i brak nieprzyjemnego szarpania. To konfiguracja, która pasuje do stylu „jadę sprawnie, ale bez nerwów”.

Warto jednak pamiętać, że w przypadku 1.5 TSI pojawiają się też krytyczne opinie dotyczące zachowania niektórych egzemplarzy z manualną skrzynią biegów. Opisywane są drgania i wibracje na zimnym silniku, problemy przy ruszaniu oraz falowanie obrotów, co bywa łączone z działaniem technologii ACT (odłączanie cylindrów) i sterowaniem turbosprężarką. Producent wypuszczał aktualizacje, ale temat wciąż wraca w rozmowach użytkowników, dlatego przed zakupem używanego auta warto sprawdzić historię serwisową i ewentualne akcje aktualizacyjne. Jeśli planujesz manual, nie ograniczaj się do krótkiej jazdy po mieście, tylko koniecznie sprawdź auto na zimno i po rozgrzaniu.

Światła LED i komfort nocą

W T-Rocu często chwali się oświetlenie, bo w codziennej eksploatacji to realny wpływ na poczucie bezpieczeństwa. Dobre LED-y potrafią bardzo dobrze oświetlić drogę, a automatyczne sterowanie światłami drogowymi ułatwia jazdę po zmroku, zwłaszcza poza miastem. Warto zauważyć, że w tym segmencie nie zawsze dostaje się światła, które dają taką pewność prowadzenia nocą. Jeśli często jeździsz po nieoświetlonych drogach, ten element wyposażenia szybko przestaje być „fanaberią”, a staje się codziennym wsparciem.

W jednym z opisywanych przypadków dopłata do lepszych lamp wynosiła 4 tys. zł, co przy cenach całego samochodu bywa uznawane za koszt łatwy do obrony. Zanim dopłacisz, sprawdź jednak, czy dany egzemplarz ma funkcje, na których ci zależy, bo nie wszystkie LED-y są takie same. Niektóre systemy nie wycinają obiektów jak w autach wyższych klas, ale nadal potrafią inteligentnie przełączać tryby świecenia. Najlepiej ocenić to w praktyce podczas jazdy po zmroku, nawet jeśli wymaga to umówienia jazdy próbnej na konkretną godzinę.

Komfortowe zawieszenie i dobre wyciszenie kabiny to cechy, które w T-Rocu najczęściej wracają w opiniach osób jeżdżących nim w dłuższe trasy.

Ile pali VW T-Roc w realnych warunkach?

Zużycie paliwa w T-Rocu zależy nie tylko od silnika, ale też od prędkości i charakteru trasy, dlatego warto patrzeć na liczby z różnych scenariuszy. Dla wersji 1.5 eTSI 116 KM pojawił się pomiar na krótkim odcinku łączącym miasto i autostradę, gdzie auto zużyło 6 l/100 km na dystansie 41 km. Taki wynik jest atrakcyjny, ale dobrze pamiętać, że krótsze odcinki i warunki ruchu potrafią „podbić” lub „zbić” spalanie bardziej niż sam silnik. Jeśli jeździsz głównie po mieście, różnice między stylami jazdy mogą być większe niż różnice między dwoma wariantami mocy.

Dla 1.5 TSI 150 KM w trasie autostradowej przy 140 km/h podawano spalanie około 7,5 l/100 km, a na drogach krajowych około 6,5 l/100 km. W mieście wartości rzędu 6,8 l/100 km pokazują, że to nadal rozsądny samochód do codziennej eksploatacji, choć nie jest to poziom małego auta miejskiego. Jeżeli twoje przebiegi są duże, zwróć uwagę na to, jak często jeździsz autostradą, bo tam spalanie zwykle rośnie najszybciej. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie spalania na własnej, typowej trasie, zamiast opierać się wyłącznie na deklaracjach i testach.

Ile kosztuje VW T-Roc i jak czytać cennik w 2026 r.?

W przypadku T-Roca cena mocno zależy od silnika, skrzyni biegów i tego, jak szybko „urośnie” lista opcji. W opisach rynkowych pojawiają się promocje, które potrafią obniżyć próg wejścia, ale nadal mówimy o samochodzie, na który trzeba przeznaczyć wyraźny budżet. Dla wielu osób zaskoczeniem jest to, jak szybko cena rośnie po dodaniu pakietów, lepszych świateł, multimediów czy elementów stylistycznych. Dlatego przy zakupie warto ustalić priorytety i nie dopłacać do rzeczy, które będą tylko ładnie wyglądały w konfiguratorze.

Przykładowe kwoty startowe, które pojawiają się w ofertach, to 122 390 zł za bazowe 1.5 eTSI 116 KM w promocji (wskazywano też cenę regularną 130 390 zł). Dla wersji 1.5 eTSI 150 KM podawano start od 138 190 zł w promocji (zamiast 146 190 zł), a w innych zestawieniach cenowych pojawia się także okolica 122 690 zł dla 1.0 TSI. Wariant z 1.5 TSI bywa wyceniany od około 135 990 zł, a w wyższych wersjach wyposażenia, takich jak Style, pojawiają się kwoty typu 153 090 zł, przy czym bogato doposażone egzemplarze potrafią przekroczyć 170 tys. zł. Te liczby pokazują, że opłaca się porównywać nie tylko „od”, ale też realną konfigurację, jaką chcesz mieć w swoim aucie.

Wariant Przykładowa cena startowa Co warto doprecyzować przed podpisaniem umowy
1.0 TSI około 122 690 zł czy wyposażenie bazowe zawiera elementy, których oczekujesz bez pakietów
1.5 eTSI 116 KM 122 390 zł w promocji rodzaj skrzyni, warunki promocji, dopłaty do multimediów i świateł
1.5 TSI 150 KM około 135 990 zł (zależnie od wersji) czy to DSG czy manual, jakie pakiety są wliczone w cenę
Style (przykład wersji) 153 090 zł czy Digital Cockpit i inne elementy są seryjne w danej konfiguracji

Jakie silniki VW T-Roc warto rozważyć i na co uważać przy zakupie używanego?

Gama silnikowa T-Roca jest dość konkretna i w dużej mierze oparta o benzynę, co dla jednych jest zaletą, a dla innych ograniczeniem. Spotkasz 1.0 TSI 115 KM jako trzycylindrową bazę, popularne 1.5 TSI 150 KM, mocniejsze 2.0 TSI 190 KM oraz topowe 2.0 TFSI 310 KM w wersji R. Dla osób robiących duże przebiegi wciąż istotny może być diesel, ale tu wybór jest wąski, bo występuje 2.0 TDI 150 KM. W praktyce wybór nie sprowadza się do „mocy”, tylko do tego, jak często jeździsz w trasie, ile wozi się w aucie i czy zależy ci na napędzie 4MOTION.

Przy zakupie używanego egzemplarza warto patrzeć na typowe zachowania konkretnych jednostek, a nie tylko na ogólną opinię o marce. 1.0 TSI 115 KM bywa chwalone za prostotę i niezłą trwałość, ale pojawiają się sygnały o odkładaniu się sadzy w układzie dolotowym, więc ważne jest dobre paliwo i kontrola dolotu. 1.5 TSI ma najwięcej komentarzy, bo jest popularne, a wśród zgłaszanych problemów przewijają się wibracje na zimno, falowanie obrotów, a także tematy związane z turbosprężarką i sterowaniem siłownikiem zaworu upustowego. W skrajnych przypadkach opisywano też nadmierne zużycie oleju powiązane z nagarem i zbyt rzadkimi wymianami oleju, więc historia serwisowa ma tu duże znaczenie.

Jak sprawdzić auto przed zakupem, żeby nie kupić problemów?

Oględziny T-Roca powinny wyjść poza standardowe „czy nie dymi i czy nie stuka”, bo w tym modelu część usterek dotyczy elektroniki, spasowania elementów i działania wyposażenia. Zdarzają się opinie o pękających lampach, stukach zawieszenia w nowych egzemplarzach, problemach z elektronicznym otwieraniem klapy bagażnika czy kłopotach ze skrzynią biegów, w tym wyciekach i szarpaniu. Wśród tematów powracają też usterki klimatyzacji i zawieszające się multimedia, które w pewnych rocznikach potrafiły nawet utrudniać sparowanie telefonu. Dlatego warto poświęcić więcej czasu na testy „funkcji”, a nie tylko na samą jazdę.

Jeśli chcesz podejść do zakupu metodycznie, przygotuj krótką listę czynności do sprawdzenia podczas oględzin i jazdy próbnej, bo łatwo zapomnieć o detalach w emocjach. Dobrze działa podejście, w którym testujesz auto na zimno, potem w mieście, a na końcu na szybszym odcinku, żeby zobaczyć zachowanie skrzyni i silnika pod obciążeniem. Warto też poprosić o dokumenty potwierdzające serwis, bo przy jednostkach z bezpośrednim wtryskiem regularność obsługi ma znaczenie dla kondycji dolotu i turbiny. Jeżeli sprzedający nie chce dać czasu na spokojne sprawdzenie wyposażenia, to już sama ta sytuacja powinna zapalić lampkę ostrzegawczą.

Przykładowe elementy, które opłaca się sprawdzić w T-Rocu przed zakupem, to:

  • praca silnika na zimno i reakcja na ruszanie, szczególnie w 1.5 TSI z manualem,
  • działanie multimediów, stabilność połączenia telefonu i reakcja ekranu na dotyk,
  • praca skrzyni biegów pod obciążeniem oraz ewentualne szarpnięcia i opóźnienia,
  • działanie elektrycznej klapy bagażnika, jeśli auto ją ma, oraz stan uszczelek i ślady wycieków,
  • praca klimatyzacji i szybkość zmiany ustawień nawiewu w menu.

Najwięcej rozczarowań po zakupie bierze się nie z samego silnika, lecz z drobnych usterek elektroniki i jakości montażu, których nie sprawdzono podczas oględzin.

Jak T-Roc wypada na tle konkurencji i dla kogo będzie sensownym wyborem?

Konkurencja w segmencie jest mocna, bo obok siebie stoją auta o bardzo różnych charakterach. Wymienia się m.in. Hyundai Kona, Mazdę CX-30 czy inne miejskie crossovery, które kuszą designem i wyposażeniem, czasem oferując bogatszy standard. Zdarza się też, że rywale robią lepsze pierwsze wrażenie materiałami wnętrza, ale T-Roc broni się tym, że jest „poukładany” i łatwy do polubienia w dłuższym użytkowaniu. W codziennym życiu liczy się także przewidywalność prowadzenia, wygodna pozycja i to, że auto nie staje się męczące po kilku godzinach.

T-Roc ma sens szczególnie dla osób, które chcą połączyć zwinność kompaktu z wyższym prześwitem i wygodniejszym wsiadaniem. To też dobry kierunek, gdy jeździsz w trasy i cenisz komfort zawieszenia, a jednocześnie nie potrzebujesz rozmiaru Tiguana. Warto jednak zaakceptować, że to samochód, który potrafi kosztować dużo po doposażeniu, a część rozwiązań obsługi (zwłaszcza „ekranowanie” funkcji) może nie być dla każdego. Najlepiej wypada wtedy, gdy wybierzesz wersję silnikową i wyposażeniową zgodną z twoim stylem jazdy, zamiast kupować „najpopularniejszą”, bo tak podpowiada rynek.

Jeżeli chcesz dopasować T-Roca do realnych potrzeb, a nie do folderu reklamowego, pomyśl o takich scenariuszach użytkowania:

  1. jazda miejska z częstym parkowaniem i krótkimi odcinkami, gdzie liczy się zwrotność i wygodna pozycja,
  2. regularne trasy krajowe, gdzie docenisz wyciszenie, światła LED i stabilność prowadzenia,
  3. weekendowe wyjazdy w kilka osób, gdzie przydaje się sensowny bagażnik i gniazda USB z tyłu,
  4. jazda z pełnym obciążeniem, gdzie mocniejszy wariant 1.5 TSI 150 KM bywa po prostu przyjemniejszy.

Co warto zapamietać?:

  • Volkswagen T-Roc to jeden z najczęściej wybieranych crossoverów w Polsce, z blisko 50 tys. sprzedanych egzemplarzy od debiutu w 2017 roku.
  • Wymiary T-Roca: długość 437,2 cm, rozstaw osi 262,9 cm, szerokość 182,8 cm, wysokość 157,3 cm; dłuższy od T-Crossa o 23,8 cm i krótszy od Tiguana o 16,6 cm.
  • Bagażnik T-Roca ma pojemność 475 l, a po złożeniu oparć oferuje 1350 l, co czyni go praktycznym wyborem dla rodzin.
  • Silnik 1.5 eTSI 116 KM przyspiesza do 100 km/h w 10,6 s; wersja 1.5 TSI 150 KM oferuje lepsze osiągi i komfort w trasie.
  • Ceny T-Roca zaczynają się od 122 390 zł za wersję 1.5 eTSI 116 KM; warto dokładnie sprawdzić wyposażenie i opcje przed zakupem.

Redakcja x-cross.pl

Tomasz Wojtczak – pasjonat klasycznej motoryzacji. Od 25 lat posiadam swój warsztat i prowadzę własny punkt mechaniki samochodowej. Doskonale znam trendy motoryzacji i specyfikę transportu ciężarowego.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?