Najlepszym chińskim SUV-em w niezależnym teście na torze okazał się MG ZS, który pokonał konkurencję w próbach dynamicznych i zajął 8. miejsce wśród 16 kompaktowych SUV-ów. Oprócz wyników testu przyglądamy się także innym popularnym modelom dostępnym w Polsce, ich wyposażeniu i kluczowym parametrom technicznym.
Jak chińskie SUV-y wypadły w Wielkim Teście Auto Świata?
Redakcja Auto Świata poddała cztery pojazdy z Państwa Środka wyczerpującym próbom na Torze Modlin. Do rywalizacji stanęły modele uznawane przez nabywców za szczególnie atrakcyjne: hybrydowe MG ZS oraz spalinowe BAIC Beijing 5, Hongqi HS3 i Jaecoo 7. Wszystkie auta przeszły cztery próby, a każdą nadzorował inny instruktor, co wykluczyło subiektywizm ocen.
Program testu objął przejazd na czas po krętej, suchej nitce toru, klasyczny test łosia sprawdzający stabilność i przyczepność przy prędkościach 65 km/h, 70 km/h i 75 km/h, próbę awaryjnego hamowania przed przeszkodą oraz widowiskowy „szarpak” na mokrej nawierzchni przy 50 km/h. W tej ostatniej konkurencji mierzono drogę hamowania, a wyniki miały bezpośredni wpływ na końcową punktację.
Wyniki okazały się zaskakujące. O ile w teście hamowania awaryjnego chińskie konstrukcje wypadły bezbłędnie, co nie udało się niektórym europejskim rywalom, o tyle próba na śliskiej nawierzchni obnażyła problemy z kalibracją układów stabilizacji toru jazdy. Ostateczna klasyfikacja ujawniła wyraźnego lidera z Chin, ale też pokazała spory dystans dzielący testowane auta od czołówki segmentu.
Zwycięskie MG ZS – lider z wyraźnym potknięciem
Hybrydowy model MG ZS, dysponujący mocą systemową 197 KM, od początku narzucił wysokie tempo. Podczas jazdy na czas uzyskał rezultat 16,66 s, zdobywając maksymalną liczbę trzech punktów i zostawiając rywali daleko w tyle. Równie pewnie przeszedł test łosia, kończąc bezbłędnie wszystkie trzy przejazdy przy rosnących prędkościach i inkasując kolejne trzy punkty.
Na drodze do zwycięstwa w całym teście stanęła jednak próba na mokrym szarpaku. W pierwszym przejeździe auto zatrzymało się po 46 metrach, co dawało jeszcze jeden punkt. Podczas drugiej próby systemy stabilizacji toru jazdy nie zareagowały wystarczająco skutecznie – instruktor Tomasz Ryznar nie zdołał opanować pojazdu, który obrócił się i bokiem uderzył w kurtynę wodną. W efekcie ta próba zakończyła się wynikiem zaledwie 0,5 punktu.
MG ZS zgromadził łącznie 9,5 punktu, co dało mu ósmą pozycję w całej stawce szesnastu kompaktowych SUV-ów. Gdyby nie wpadka na szarpaku, znalazłby się na podium, wyprzedzając uznanych rywali z Europy, Japonii i Korei.
Pozostali rywale – problemy z dynamiką i stabilnością
Drugi w chińskiej stawce BAIC Beijing 5 o mocy 177 KM uzyskał sumę 8,5 punktu. Jego piętą achillesową okazała się dynamika – czas okrążenia 18,4 s dał jedynie 0,5 punktu i był jednym z najsłabszych rezultatów próby czasowej w całym teście. Auto zrehabilitowało się na szarpaku, gdzie jako jedyny chiński SUV zdobyło maksymalne trzy punkty, oraz w teście łosia, pokonując przeszkodę przy 65 i 70 km/h.
Luksusowy Hongqi HS3 o mocy 156 KM rozczarował. Na pętli uzyskał czas 17,88 s, a w teście łosia okazał się niestabilny i nadsterowny, nawet dla doświadczonego instruktora doskonalenia jazdy. Zdobył tam tylko 1,75 punktu, co było najsłabszym osiągnięciem wśród chińskich aut. Na szarpaku uzyskał 2 punkty, co złożyło się na końcowe 8,25 punktu.
Najsłabiej w zestawieniu wypadło Jaecoo 7 (147 KM). Mimo zaskakująco udanego testu łosia (3 punkty), gdzie „terenowa” sylwetka nie przeszkodziła w stabilnym pokonaniu przeszkody, zupełnie nie poradziło sobie na mokrym szarpaku. Dwukrotnie wpadło bokiem w kurtynę, nie zdobywając ani jednego punktu. Z czasem 17,75 s i końcową sumą 7,5 punktu uplasowało się na 15. miejscu.
Jakie inne chińskie SUV-y są popularne na polskim rynku?
Poza modelami wziętymi na tor, oferta aut z Państwa Środka w segmencie SUV-ów jest w 2026 roku znacznie szersza. Polscy kierowcy coraz częściej sięgają po samochody marek, które jeszcze kilka lat temu były zupełnie nieznane, a dziś mają rozbudowaną sieć dealerską i serwisową. Wiele z tych pojazdów przyciąga nowoczesnym wzornictwem, bogatym wyposażeniem standardowym i długą gwarancją, sięgającą nawet 7 lat.
Chińscy producenci nie próbują już jedynie konkurować niską ceną. Ich najnowsze konstrukcje oferują zaawansowane układy napędowe, w tym klasyczne hybrydy (HEV), hybrydy plug-in (PHEV) oraz w pełni elektryczne jednostki (EV). Poniższe modele reprezentują różne podejścia do tematu SUV-a – od miejskich kompaktów po duże, rodzinne auta z napędem na cztery koła.
BAIC Beijing 7 – stawia na przestronność i aerodynamikę
Model z serii 7 chińskiego producenta to przedstawiciel aut o spokojnym, eleganckim charakterze. Wyposażono go w chowane klamki, które automatycznie wysuwają się przy zbliżaniu, oraz w podwójne reflektory LED. Sercem układu jest turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5 o mocy 177 KM, generujący moment obrotowy 305 Nm.
O przewadze nad wieloma rywalami decyduje przede wszystkim przestrzeń. Rozstaw osi wynosi aż 2800 mm, co zapewnia komfort nawet na tylnej kanapie. Dobremu wyciszeniu kabiny sprzyja dopracowana aerodynamika – współczynnik oporu powietrza Cx 0,34 to zasługa opływowego nadwozia i deflektorów w zderzaku. To sprawia, że model ten dobrze sprawdza się jako auto flotowe, do spokojnych podróży służbowych.
Geely Starray – hybryda plug-in z długim zasięgiem
W gamie chińskich SUV-ów uwagę zwraca hybrydowy model o muskularnej, rzeźbionej sylwetce. Geely Starray łączy silnik spalinowy z jednostką elektryczną, oferując możliwość pokonania do 83 km wyłącznie na prądzie. Łączny zasięg deklarowany przez producenta sięga 943 km, co eliminuje obawę przed częstym ładowaniem na trasie.
Bezpieczeństwo stoi tu na najwyższym poziomie – auto zdobyło maksymalną notę 5 gwiazdek w testach Euro NCAP. Na pokładzie nie zabrakło systemu automatycznego hamowania awaryjnego, asystenta pasa ruchu oraz układu ograniczającego ryzyko kolizji. Wnętrze zaprojektowano ergonomicznie, z podgrzewaną kierownicą i licznymi schowkami rozmieszczonymi tak, by były zawsze pod ręką.
Dongfeng Mage – dwie twarze jednego SUV-a
Model łączący funkcjonalność rodzinnego auta ze zwinnością w mieście oferuje dwa oblicza. W wariancie czysto benzynowym kierowca ma do dyspozycji 197 KM i przyspieszenie do setki w 8,5 s, przy średnim spalaniu 7,2 l na 100 km. Wersja hybrydowa zmienia charakter auta – moc systemowa 292 KM i sprint do 100 km/h w 6,0 s znacząco poprawiają dynamikę, a apetyt na paliwo spada do 5,0 l na 100 km.
We wnętrzu znajdziemy fotele wykończone skórą Nappa oraz pionowy, dotykowy wyświetlacz Ultra HD o przekątnej 13,2 cala. Panoramiczny dach SkyLight z elektrycznie sterowaną roletą doświetla kabinę, a selektor automatycznej skrzyni biegów przypomina formą szlifowany kamień szlachetny. To model dla osób szukających kompromisu między komfortem a ekonomią.
Czym kuszą klientów chińskie marki?
Ekspansja producentów z Państwa Środka na europejskim rynku nie jest dziełem przypadku. Za rosnącą popularnością chińskich SUV-ów stoją konkretne przewagi, które coraz częściej przekonują nawet sceptycznych dotąd kierowców. Porównanie z autami marek japońskich, koreańskich czy niemieckich wypada dla przybyszów z Chin zaskakująco korzystnie.
W segmencie, który obecnie stanowi ponad 40% sprzedaży nowych aut w Europie, chińskie firmy postawiły na trzy filary: atrakcyjny stosunek ceny do wyposażenia, nowoczesne technologie oraz długą ochronę gwarancyjną. To podejście sprawia, że dla wielu rodzin i firm leasing czy zakup auta z Chin staje się racjonalnym wyborem, a nie jedynie odważnym eksperymentem.
Wyposażenie i cena – więcej za mniej
Podstawowym argumentem przemawiającym za chińskim SUV-em jest seryjne wyposażenie, które u europejskiej konkurencji często wymaga dopłaty. Klienci znajdą w standardzie m.in.:
- reflektory LED i chowane klamki drzwi,
- panoramiczne dachy z regulowaną roletą,
- dotykowe wyświetlacze o przekątnej od 12,3 do 15,6 cala,
- systemy kamer 360° lub 540°.
Przy tym ceny często startują z wyraźnie niższego pułapu. Przykładowo, kompaktowy BAIC Beijing 3 kosztuje od 78 900 zł, podczas gdy podobnej wielkości europejski SUV jest zwykle o kilkanaście tysięcy droższy. Większy Forthing T-five to wydatek zaczynający się od 129 900 zł, a flagowe Hongqi E-HS9, luksusowy elektryczny SUV, wyceniono na 344 900 zł.
Gwarancja – spokój na dłużej
Chińskie firmy motoryzacyjne przekonują do siebie także wydłużoną ochroną gwarancyjną. Podczas gdy standardem u większości producentów jest okres od 2 do 5 lat, przybysze z Azji oferują nawet 7 lat gwarancji. Taka polityka ma zniwelować obawy klientów związane z trwałością mniej znanych marek i pokazuje wiarę producentów we własną technologię.
Jak wygląda codzienne użytkowanie chińskich SUV-ów?
Dane z testów i suche parametry to jedno, a codzienny kontakt z samochodem to drugie. Wrażenia z jazdy modelem MG ZS czy OMODA 5 pokazują, że chińskie konstrukcje są projektowane przede wszystkim pod kątem praktyczności i intuicyjności obsługi. Nie wymagają od kierowcy zmiany nawyków ani przyzwyczajania się do egzotycznych rozwiązań – wsiadając do nich, od razu ma się poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu.
Przestronność i komfort
Rozmiary kabin w chińskich SUV-ach są zazwyczaj bardzo hojne. Model Jetour Dashing o długości 4590 mm i szerokości 1900 mm zapewnia przestrzeń na poziomie aut klasy średniej, mimo że cenowo celuje w segment kompaktów. Rozstaw osi wynoszący 2720 mm przekłada się na wygodę pasażerów drugiego rzędu, co docenią rodziny z dziećmi.
Jeszcze większy JAC JS8 Pro oferuje konfigurację z 6 lub 7 miejscami. Przy rozłożonym trzecim rzędzie bagażnik ma 418 litrów, a po złożeniu oparć przestrzeń ładunkowa rośnie do imponujących 2153 litrów. To samochód, który nie udaje terenówki – jest dużym, wygodnym transporterem dla wieloosobowej rodziny i jej bagaży.
Napędy przyszłości
Chińskie marki odważnie stawiają na elektromobilność. Kompaktowy BYD Atto 2 oferuje elektryczny zasięg do 430 km i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,9 s. Zastosowana w nim bateria Blade to jednostka litowo-żelazowo-fosforanowa, która przeszła rygorystyczne testy w ekstremalnych warunkach i jest uznawana za jedną z bezpieczniejszych na rynku. Prędkość maksymalna to 160 km/h, a ładowanie od 30 do 80 procent trwa około 28 minut.
Z kolei flagowa OMODA 9 Super Hybrid pokazuje, że hybryda plug-in może mieć sportowy temperament. Układ oferuje 537 KM mocy systemowej, 650 Nm momentu obrotowego i napęd na cztery koła. Dzięki baterii o pojemności 34,46 kWh dystans pokonany bez udziału silnika spalinowego sięga 145 km. To parametry, które jeszcze niedawno zarezerwowane były dla aut uznanych producentów premium.
Rynek chińskich SUV-ów w Polsce dojrzał na tyle, że w 2026 roku nie mówimy już o ciekawostce czy chwilowej modzie, lecz o pełnoprawnym segmencie z rozbudowaną siecią sprzedaży i serwisu. Wybór między benzyną, hybrydą a elektrykiem zależy już tylko od stylu życia i dostępu do ładowarki.
Jak wypadają na tle europejskiej i azjatyckiej konkurencji?
Wielki Test Auto Świata pokazał, że na krętej, wymagającej trasie chińskie auta wciąż jeszcze nie dogoniły najlepszych. Podium zajęły modele Cupra Formentor (12 pkt) oraz Kia Sportage i Renault Austral (po 11,5 pkt). Na kolejnych miejscach uplasowały się Ford Kuga i Nissan Qashqai (po 11 pkt) oraz Toyota C-HR i Seat Ateca (po 10,5 pkt).
Dystans między chińskim liderem MG ZS (9,5 punktu) a czołówką wynosił więc około 2-2,5 punktu. To różnica niebagatelna z punktu widzenia dynamiki jazdy i działania układów stabilizacji w ekstremalnych warunkach. W normalnej, codziennej jeździe różnice te są jednak znacznie mniej odczuwalne, a przewaga w wyposażeniu i cenie dla wielu kierowców całkowicie rekompensuje gorsze wyniki na torze.
Warto też podkreślić, że chińskie marki nie stoją w miejscu. Tempo, w jakim poprawiają swoje konstrukcje – aktualizując oprogramowanie układów stabilizacji czy zwiększając sztywność nadwozia – jest znacznie wyższe niż u utrwalonych na rynku gigantów. Być może już następna edycja testu przyniesie zupełnie inny rozkład sił, zwłaszcza że w segmencie aut elektrycznych przewaga technologiczna chińskich firm jest już dziś wyraźna.
Tabela porównawcza – wyniki testu torowego
| Marka i model | Próba czasowa | Test łosia | Szarpak | Hamowanie awaryjne | Suma punktów |
| MG ZS | 3 | 3 | 0,5 | 3 | 9,5 |
| BAIC Beijing 5 | 0,5 | 2 | 3 | 3 | 8,5 |
| Hongqi HS3 | 1,5 | 1,75 | 2 | 3 | 8,25 |
| Jaecoo 7 | 1,5 | 3 | 0 | 3 | 7,5 |
Cztery testowane modele pokazały różne charaktery – od bardzo dobrej dynamiki MG ZS i dzielności Beijinga 5 na szarpaku, po stabilność Jaecoo 7 w teście łosia i rozczarowującą nerwowość Hongqi HS3 przy omijaniu przeszkody. Wszystkie auta bezbłędnie przeszły natomiast próbę hamowania przed przeszkodą, co dobrze świadczy o działaniu obowiązkowo montowanych systemów automatycznego hamowania.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Który chiński SUV wygrał niezależny test na torze i jakie miał wyniki?
Zwyciężył hybrydowy MG ZS, który zdobył 9,5 punktu — wyróżnił się najlepszym czasem na pętli i bezbłędnym testem łosia, ale stracił punkty przez problemy na mokrym hamowaniu.
Jakie próby obejmował test na Torze Modlin?
Samochody przechodziły przejazd na czas po krętej nitce, test łosia przy trzech prędkościach, awaryjne hamowanie przed przeszkodą oraz hamowanie na mokrej nawierzchni zwane „szarpakiem”.
Dlaczego MG ZS nie trafił na podium mimo dobrych rezultatów?
Pod uwagę wliczyła się słaba druga próba na mokrym szarpaku, gdy systemy stabilizacji zawiodły i samochód uderzył w kurtynę, co obniżyło jego końcową punktację.
Które z testowanych chińskich aut miało największe problemy z dynamiką?
BAIC Beijing 5 miał relatywnie słaby czas okrążenia, co obniżyło jego wynik w próbie czasowej mimo lepszych rezultatów w innych konkurencjach.
Który model okazał się najbardziej niestabilny w teście łosia?
Hongqi HS3 wykazał nadsterowność podczas testu łosia i zdobył tam najmniej punktów wśród chińskich aut.
Jakie zalety chińskich SUV-ów podkreślono w artykule dotyczące rynku polskiego?
W tekście zwrócono uwagę na bogate wyposażenie seryjne, konkurencyjne ceny i długie okresy gwarancyjne sięgające nawet 7 lat.
Jakie napędy oferują współczesne chińskie SUV-y?
Propozycje obejmują klasyczne hybrydy, hybrydy plug-in oraz w pełni elektryczne wersje, czasem z dużymi zasięgami i wysokimi osiągami.
Czy chińskie SUV-y dorównują już najlepszym europejskim i azjatyckim modelom na torze?
Nie całkiem — lider z Chin był o około 2–2,5 punktu słabszy od aut z podium, choć w codziennej jeździe różnice są mniej wyraźne.