Projekt Izera został oficjalnie zakończony w 2024 roku, a jego miejsce zajęła nowa koncepcja polskiego samochodu elektrycznego tworzona we współpracy z Foxconnem. Pierwsze pojazdy z fabryki w Jaworznie wyjadą najwcześniej w 2029 roku, a spekulacyjna cena 65 tysięcy złotych jest nierealna. W artykule zebraliśmy sprawdzone informacje na temat dat, planów i kosztów.
Czym był projekt Izera i dlaczego go porzucono?
Marka Izera pojawiła się w świadomości społecznej 28 lipca 2020 roku podczas transmitowanej konferencji. Zaprezentowano wtedy dwa przedprodukcyjne prototypy – kompaktowego hatchbacka T100 oraz SUV-a Z100, który w momencie debiutu był jedynie glinianą makietą. Za przedsięwzięciem od 2016 roku stała spółka ElectroMobility Poland (EMP), powołana przez państwowe koncerny energetyczne.
Nazwa pochodziła od rzeki przepływającej przez Polskę i Czechy, a jej międzynarodowe brzmienie miało ułatwić ekspansję zagraniczną. W momencie ujawnienia marki podkreślano, że technicznym integratorem będzie niemieckie EDAG Engineering, zaś stylistykę nadzorowało włoskie Torino Design przy konsultacji Tadeusza Jelca, byłego projektanta Jaguara. Mimo ambitnych założeń, od początku borykano się z narastającymi opóźnieniami.
Geneza i pierwsze prototypy
Przetarg na wygląd przyszłych pojazdów rozstrzygnięto 12 września 2017 roku, wskazując cztery zwycięskie koncepcje. Wirtualne prototypy ukończono na początku 2020 roku, a oficjalna prezentacja marki nastąpiła kilka miesięcy później. Hasło reklamowe brzmiało „Milion powodów, żeby jechać dalej”, a logo łączyło motyw kompasu i heksagonu symbolizującego technologię oraz bezpieczeństwo.
Modele T100 i Z100 miały oferować przestronne wnętrza z dużym rozstawem osi. Wśród wyposażenia zapowiadano podgrzewaną kierownicę z programowalnymi przyciskami, dwoma kolorowymi wyświetlaczami, wirtualnymi wskaźnikami, a także systemy bezpieczeństwa takie jak ESC, system ostrzegania przed zderzeniem (FCW) czy wykrywacz martwego pola (BSW). Docelowy poziom automatyzacji pojazdu określono na ADAS Level 2.
Kolejne odsłony i chiński partner
W listopadzie 2022 roku ogłoszono kluczową decyzję o wyborze dostawcy platformy. Został nim chiński koncern Geely, od którego ElectroMobility Poland zakupiło modułową konstrukcję SEA (Sustainable Experience Architecture). Wartość kontraktu opiewała na 6 miliardów dolarów, co odpowiadało mniej więcej 6 miliardom złotych potrzebnym na cały proces wdrożenia seryjnego T100. Produkcja miała wówczas ruszyć w czwartym kwartale 2025 roku.
Równocześnie zmieniła się lokalizacja inwestycji – w grudniu 2020 roku prezes EMP potwierdził, że budowa zakładów w Jaworznie startuje w trzecim kwartale 2021 roku i potrwa około dwóch lat. Skarb Państwa dokapitalizował spółkę kwotą 250 milionów złotych, by upłynnić prace przygotowawcze. Harmonogram jednak stale ulegał przesunięciu, co wzbudziło krytykę.
Kontrola Najwyższej Izby Kontroli z września 2023 roku ujawniła ryzyko dezaktualizacji założeń oraz nieprawidłowości przy pozyskiwaniu publicznych pieniędzy na finansowanie Izery. Po zmianie rządu w grudniu 2023 roku nastąpiła seria rotacji w zarządzie EMP – od grudnia 2023 do września 2024 roku kierownictwo wymieniano czterokrotnie. Ostatecznie w grudniu 2024 roku minister aktywów państwowych oficjalnie zarzucił projekt i zapowiedział utworzenie „klastra elektromobilności”.
Próba reaktywacji i ostateczny koniec marki
W lipcu 2025 roku ElectroMobility Poland złożyło wniosek o 4,5 miliarda złotych z Krajowego Planu Odbudowy z myślą o budowie fabryki i utrzymaniu nazwy Izera. Szacowano, że pierwsze łopaty mogłyby zostać wbite w połowie 2026 roku, a po dwóch-trzech latach budowy zakład osiągnąłby zdolność 150 tysięcy samochodów rocznie. Plany te jednak nie doszły do skutku pod szyldem Izera.
Przełom nastąpił w maju 2026 roku, gdy EMP podpisało porozumienie z tajwańskim gigantem Foxconn. Tym samym definitywnie zamknięto etap chińskiej kooperacji i uznano dotychczasową formułę pod marką Izera za zakończoną. Choć sam pomysł polskiego auta elektrycznego przetrwał, zyskał on całkowicie nową tożsamość.
Co wiadomo o nowym polskim samochodzie elektrycznym?
Minister aktywów państwowych podkreślił, że obecny projekt znacząco różni się od wcześniejszej koncepcji Izery. Opiera się na nowym modelu biznesowym i innych fundamentach organizacyjnych, a kluczowym partnerem został Foxconn – tajwański potentat notowany na 28. miejscu listy Fortune Global 500. Firma istnieje od 1974 roku i jest jednym z największych światowych wytwórców podzespołów elektronicznych, obsługującym Apple, Intela czy Sony.
Współpraca ma charakter strategiczny: strona tajwańska dostarczy technologie oraz komponenty, a Polacy zajmą się rozwojem projektu, wdrożeniem produkcji i budową lokalnego łańcucha dostaw. Planuje się konkurs na zupełnie nową nazwę – międzynarodową, lecz z polskimi akcentami. Jedną z rozważanych propozycji jest „Polon”, nawiązujący do tradycji Poloneza i pierwiastka polonu odkrytego przez Marię Skłodowską-Curie.
„Polon to bardzo ciekawa propozycja, nawiązująca zarówno do Poloneza, ważnego symbolu polskiej motoryzacji, jak i do polonu, pierwiastka odkrytego przez Marię Skłodowską-Curie. To nazwa, która dobrze łączy polską tradycję przemysłową z nowoczesnością i technologią” — wskazał przedstawiciel resortu rozwoju.
Premier Donald Tusk zadeklarował, że finalizacja rozmów z partnerem nastąpi po wakacjach 2026 roku. Zapowiedział budowę wielkiego hubu motoryzacyjnego w Jaworznie, zintegrowanego z całym ekosystemem przemysłowo-technologicznym regionu. Plany obejmują stworzenie trzech średniej wielkości modeli, najprawdopodobniej SUV-ów, przy rocznej produkcji sięgającej 400 tysięcy egzemplarzy. Pojazdy trafią nie tylko na rynek krajowy, ale i europejski.
W grudniu 2025 roku ElectroMobility Poland otrzymało 800 milionów złotych dokapitalizowania na realizację tego przedsięwzięcia. Budowa fabryki ma ruszyć wiosną 2027 roku, a pierwsze samochody zjadą z taśmy w 2029 roku. Początkowe serie będą bazować na technologii Foxconna, jednak docelowo kolejne generacje opracują polscy inżynierowie.
Jaką rolę w przedsięwzięciu odgrywa Foxconn?
Tajwański koncern od kilku lat coraz intensywniej angażuje się w elektromobilność. Współpracował już z Geely czy FAW Group, dostarczając podzespoły i rozwiązania produkcyjne. Dla niego Polska stanowi europejski przyczółek – bazę do rozwoju na kontynencie. Dlatego też w Jaworznie powstanie nie tylko montownia aut, ale cały zintegrowany hub łączący przemysł motoryzacyjny z zaawansowanymi technologiami elektronicznymi.
Partnerstwo z Foxconnem odróżnia obecny projekt od poprzedniego, ponieważ tym razem transfer technologii przewiduje rosnący udział rodzimej myśli inżynieryjnej. Poza sektorem samochodowym, współpraca ma wykroczyć daleko poza motoryzację.
Organizacja TEEMA, zrzeszająca ponad 3 tysiące tajwańskich producentów elektroniki, wybuduje park technologiczny w Miękini pod Wrocławiem. Inwestycja ta zajmie miejsce po anulowanym projekcie Intela o wartości 4,6 miliarda złotych. W Miękini powstaną zakłady produkujące podzespoły i zaawansowane serwery na potrzeby sektora sztucznej inteligencji. Dla województwa dolnośląskiego to realna szansa na utrzymanie statusu technologicznego centrum Europy.
Dlaczego cena 65 tysięcy złotych za polskie auto elektryczne jest nierealna?
W przestrzeni publicznej krąży informacja, że nowy polski samochód elektryczny będzie kosztował 65 tysięcy złotych. Eksperci nie pozostawiają na tej wycenie suchej nitki, tłumacząc, że to raczej postulat rynkowy niż faktyczny cennik. Kwota ta pochodzi z analiz, w których nie uczestniczyli ani przedstawiciele Foxconnu, ani ElectroMobility Poland, i dotyczy teoretycznego progu umożliwiającego konkurowanie z innymi markami.
Realne koszty produkcji są znacznie wyższe, głównie dlatego, że w przeciwieństwie do chińskich fabryk, nowy zakład będzie opierał się na europejskich dostawcach. Choćby z tego powodu budżetowa wersja nie ma szans zejść do 65–75 tysięcy złotych. Według szacunków specjalistów przedziały cenowe trzech planowanych modeli kształtują się następująco:
- mały model miejski – od 65 do 75 tysięcy złotych,
- auto kompaktowe, średniej wielkości – od 85 do 100 tysięcy złotych,
- największy model z segmentu D-SUV – od 115 do 150 tysięcy złotych.
Wycena 65 tysięcy złotych pochodzi z nieoficjalnych analiz i nie uwzględnia rzeczywistych kosztów wytwarzania ani struktury dostaw opartej na komponentach z Europy. Nikt związany z projektem nie potwierdził tych liczb.
Jakie dane techniczne miały prototypy Izery i czego można się spodziewać?
W momencie prezentacji w 2020 roku ElectroMobility Poland podawało jedynie ogólne parametry prototypów. Pojazdy miały oferować akumulatory o pojemności 40 lub 60 kWh, zasięg na poziomie około 400 kilometrów oraz przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie krótszym niż 8 sekund. Prędkość maksymalną szacowano na blisko 160 km/h. Producent nie ujawnił jednak szczegółowej specyfikacji napędu ani masy własnej konstrukcji.
Z czasem, gdy wybrano platformę SEA od Geely, pojawiły się konkretniejsze informacje o zastosowaniu modułowego podwozia znanego z modeli takich jak Smart #1 czy Zeekr X. Oznaczało to potencjalnie dostęp do architektury 800-woltowej, jednak żaden jeżdżący prototyp z tym napędem nie powstał, zanim projekt zamknięto.
Obecnie, ze względu na całkowitą zmianę partnera, wszelkie historyczne parametry przestały być aktualne. Nowe samochody powstaną od podstaw na rozwiązaniach dostarczonych przez Foxconna. Wstępnie wiadomo, że pierwsze trzy modele będą autami średniej wielkości – najpewniej w segmencie C-SUV i D-SUV – lecz konkretne pojemności baterii, moc silników i zasięgi pozostają nieznane do czasu oficjalnej prezentacji nowej marki.
W przeciwieństwie do poprzedniej koncepcji, rząd deklaruje, że kolejne generacje nadwozi i układów napędowych zaprojektują polscy konstruktorzy. Transfer technologii ma postępować stopniowo, co pozwoli uniezależnić się od zagranicznych licencji w perspektywie kilku lat po starcie produkcji.
Wśród wyposażenia prototypów Izery wymieniano dwustrefową automatyczną klimatyzację, indukcyjną ładowarkę, cztery mocowania ISOFIX czy regulowany tryb rekuperacji energii. O tym, które z tych rozwiązań trafią do nowego pojazdu, zadecyduje dopiero proces konstrukcyjny w latach 2027–2029. Priorytetem na dzisiaj pozostaje uruchomienie linii produkcyjnych i osiągnięcie założonej skali wytwarzania.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Dlaczego projekt Izera został zamknięty?
Projekt został oficjalnie porzucony po latach opóźnień, problemach z finansowaniem i krytyce NIK, a następnie zmieniono strategię i partnerów, co zakończyło dotychczasową koncepcję.
Kto teraz współpracuje przy nowym polskim samochodzie elektrycznym?
Kluczowym partnerem został tajwański Foxconn, który dostarczy technologie i komponenty, zaś polska strona ma prowadzić rozwój produktu i budować lokalny łańcuch dostaw.
Kiedy rozpoczęcie produkcji samochodów z Jaworzna jest planowane?
Budowa fabryki ma ruszyć wiosną 2027 roku, a pierwsze auta mają zjechać z taśmy najwcześniej w 2029 roku.
Czy możliwa jest cena 65 tysięcy złotych za nowy elektryk?
Taka wycena jest uznawana za nierealistyczną, ponieważ rzeczywiste koszty produkcji przy europejskich dostawcach będą znacznie wyższe.
Jakie były techniczne założenia prototypów Izery?
Prototypy przewidywały akumulatory 40 lub 60 kWh, zasięg około 400 km i przyspieszenie 0–100 km/h poniżej 8 sekund, choć szczegóły napędu nie zostały ujawnione.
Co oznaczała współpraca z Geely w ramach poprzedniej fazy projektu?
EMP kupiło platformę modułową SEA od Geely, co miało umożliwić seryjną produkcję z planowanym startem w 2025 roku, zanim projekt uległ zmianie.
Jakie modele planuje się produkować w nowym projekcie?
Planuje się trzy średniej wielkości modele, najpewniej SUV-y w segmentach C i D, przeznaczone na rynek krajowy i europejski.
Jaką rolę pełni organizacja TEEMA w kontekście tej inwestycji?
TEEMA zbuduje park technologiczny w Miękini, który ma dostarczać podzespoły i serwery AI, wspierając szerzej rozwój technologiczny regionu.